Toyota Corolla E11 „RALLY KHAKI”

 

W życiu nie przypuszczałem, że Toyota Corolla E11 kiedykolwiek mi się spodoba, a tym bardziej, że będę jej właścicielem. I to za kwotę zdecydowanie niższą, niż jakikolwiek inny jeżdżący egzemplarz tego modelu.

Fenomen Corolli E11

Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad fenomenem E11. Umówmy się, to auto na pierwszy rzut oka nie powala na kolana swoim wyglądem. Patrząc na osiągi i możliwości modyfikacji poszczególnych wersji, również próżno w nim szukać auta wyczynowego. A więc co sprawia, że ceny tych aut na rynku wtórnym są cały czas dwu lub nawet trzykrotnie wyższe od konkurującej w tym samym czasie Hondy Civic, Mitsubishi Colta czy nawet Nissana Almery?

Corolla e11 Khaki

Stworzony do destrukcji

Zacznijmy więc od początku. Od paru edycji startuje w zawodach Wrak Race. Kupuję średnio co dwa miesiące auto w granicy 1000-1500 zł. Na pierwszej edycji zauważyłem, że te mordercze testy wytrzymałościowe najlepiej znoszą mimo pozoru japońskie auta. Ba! Z dwóch podium na 6 miejsc, 5 miejsce zajęła Honda Civic, natomiast jedno dzielnie wywalczyła właśnie Corolla. I na tym chciałem oprzeć swój start w kolejnej edycji. Niestety tak jak szybko włączyłem Olx, równie szybko poszukałem sobie innego zajęcia. Corolli E11 bowiem nie było opcji znaleźć w cenie poniżej 3000 PLN. No chyba, że poobijana i z zatartym silnikiem. Plany na wyścig więc oparłem jak większość – na Civic’u. Jednak ta Corolla cały czas gdzieś na uboczu nie dawała mi spokoju. Uwierającą zagadkę nie raz próbowałem rozwikłać na forum fejsbukowym, jednak poza „niezawodnością,” nikt nie dał mi klarownej odpowiedzi na temat.

Szukając aut na wrak race, na jednej z grup ktoś wkleił Toyotę  Corolle E11 za 1500zł. Co więcej, ta Corolla naprawdę mi się podobała. Nie czekając dłużej, piszę do gościa. Nie dość, że Toyka jeździła, hamowała, trąbiła, a nawet miała przegląd techniczny i OC, to wyglądała jak groźny sleeper z rajdowym zacięciem. Postawiona na białych felgach BBS tworzyła idealny kontrast z kolorem khaki, czarnymi elementami i przede wszystkim, halogenami zamontowanymi centralnie na środku zderzaka. Tworzyły one idealną, symetryczną linię świateł. Ta Corolla wyglądała jak wersja specjalna i tylko w takiej mogłem się pokazać.

 

Samochód w takiej szacie przyciąga wzrok praktycznie każdego. Idealnie przygotowany na                                                                  wyprawę w miejską dżunglę.

 

Rally Khaki

Wnętrze Corolli sugeruje,  że powoli wkraczamy tym autem w XXI wiek. Auto wygląda dość praktycznie, a jednostka, którą opisuje wyprodukowana została w Japonii z podstawowym silnikiem 4E-FE (86KM). Mimo stosunkowo małej mocy autko jest dynamiczne i cholernie zwrotne, dzięki temu wspaniale mieści się w zakrętach bez zbędnej redukcji prędkości. Silnik ładnie wkręca się na obroty odcinając zapłon przy ok. 6200 rpm. To dobrze rokuje na zawody zwłaszcza, że głównym biegiem z którego tam korzystam, to ten pierwszy 🙂 Ze świateł raczej nic zaskakującego – daje rade z oponentami swojej klasy.

 

Wnętrze auta jak na miejskiego hatchback’a z końca lat 90-tych jest bardzo dobrze zagospodarowane. Sporo miejsca, a przy tym brak spartańskich warunków. Siedzenia i kanapy miękkie i dość wygodne jak na tę klasę. Mamy też tutaj wiele schowków i nie należą one do najmniejszych, a przede wszystkim – wysuwany cup holder. Według mnie – jedno z najważniejszych elementów wyposażenia w miejskich hatch’ach z tamtych lat.

 

 

Dla mnie

Egzemplarz, który posiadłem to idealny dla mnie hot hatch. Zrobiony ze smakiem przyciąga wzrok prawie wszystkich na ulicy a dwa razy nawet przyłapałem ludzi, na robieniu mu zdjęć. To miłe i w sumie tego oczekuję od pojazdu, którym się poruszam i który jak by nie patrzeć, reprezentuje mnie.

 

Dla was

Jeżeli chcecie wejść w posiadanie Corolli E 11, to szczególnie polecam jednostki z silnikiem 1.3 4E-FE.  W rozmowie z osobą, która miała okazje jeździć obiema wersjami (tj. 1.3 oraz 1.6 G6) nie ma zbyt dużej różnicy wrażeń, a jednak 1.3 to nie tylko mniejsze OC ale i spalanie benzyny na poziomie 6-8l / 100 km.

 

Corolli nie trzeba wiele, żeby wyglądała przyzwoicie.

 

Testując spalanie auta, dostarczałem sushi w stolicy. Jeżdżąc stylem mieszanym, przy gaszeniu i odpalaniu silnika, praktycznie parędziesiąt razy dziennie, auto spaliło 8l/100 km. Prywatnie przemieszczając się do pracy rano i po południu po parę kilometrów, spalanie wyszło na poziomie 6l / 100 km, więc chyba totalnie przyzwoicie przy obecnych cenach paliw.

Przy zakupie zwróćcie również przede wszystkim uwagę na stan tylnego zawieszenia. Jest ono dość skomplikowane w budowie (tzw. zawieszenie wielowahaczowe). Ciężko będzie przy tym rzeźbić bez wiedzy, a na dodatek składa się z wielu wymiennych części, więc lepiej żeby było całe 🙂 Przy jeździe próbnej najlepiej sprawdzić wahacze i drążki poprzeczne na różnych nierównościach. Nie tylko progi zwalniające, ale i kocie łby itp. U mnie np. przy jeździe próbnej po lekkich dołkach na drodze leśnej zawiecha sprawiała wrażenie zdrowej. Po powrocie wiedziałem, że tylne zawieszenie się już do niczego nie nadaje, a skoro auto idzie na wrak, to mała strata. U was może wiązać się to ze żmudnymi wymianami eksploatacyjnymi. Jeżeli coś się zużyje to niekoniecznie, ale lepiej wymienić wszystkie elementy eksploatacyjne w tym miejscu. To wiąże się natomiast z kosztami. Dlatego nie strasząc potencjalnych chętnych na to auto, sprawdźcie dobrze zawieszenie i negocjujcie. Rdza to wiadomo – jak każdy Japończyk – jednak sytuacja na bank jest połowę mniej dramatyczna, co w Civica’ch z tego samego okresu.

Podsumowując

Corolla miło mnie zaskoczyła. Między nią, a Civiciem czuć znaczącą przepaść – może dlatego w wielu źródłach jest rozstawiana jako konkurencja dla chociażby Lancera. Pisanie tego pilotażowego mini-artykułu zajęło mi dość sporo czasu, ze względu na jego brak (o ironio!) W międzyczasie zauważyłem, że ceny Corolli nieco zjechały i już coraz częściej widuję E11 w przyzwoitym – na pierwszy rzut oka –  stanie za nieco ponad 2 tysiące, ale tak jak już wspominałem, to autko stojąc u mechanika,  gardzi dusigroszami i ogólnie wszystko jest cacy, dopóki nie przyjdzie zrobić naprawy.

Czy polecam Rolkę jako pierwszy samochód? Zdecydowanie tak, nie zapominając o tym, że trzeba zadbać o to, by egzemplarz był po jakichś wymianach eksploatacyjnych, bo to lubi wiercić to auto. Myślę, że dla fana japońskiej motoryzacji autko będzie spisywało się idealnie jako tzw. daily na łapanie zimowego błotka z solą 🙂

 

BONUS: Wrak Race

Jeżeli ktoś by miał wątpliwości co do wytrzymałości Corolli E11, to w tym przypadku nie idzie ona na równi z wyglądem. Samochód jest, najprościej mówiąc na tyle pancerny, że bez wątpliwości mogę uznać go za jeden z najlepszych materiałów do wygrywania. Spośród wszystkich aut do tej pory, które tam zezłomowałem na torze w Mysiadle, Corolla dostała największą chłostę. Co prawda po wyścigu kwalifikacyjnym wyskoczył mi przedni prawy McPherson, bak wisiał przy ziemi, a sam samochód był węższy o pół metra, to startując z piętnastej pozycji skończyliśmy na czwartej! I nie było mowy o oszczędzaniu – pierwszy bieg cały czas i odcinka. Drugiego użyłem dwa, może trzy razy i w sumie żałowałem tego.

W półfinale niestety bak na tyle się oberwał, że paliwo, które mieliśmy, spłynęło na jedną stronę, przez co Rolka miała spory problem z zasysaniem go. Stanęliśmy w środku boju i nie mogliśmy dalej ruszyć. Dolanie paliwa nic nie dało, bo pompa była już po lepszej stronie, a my mogliśmy co najwyżej nacieszyć się półgodzinną jazdą na pełnych obrotach, prościej mówiąc – do odcinki 🙂

Morał pozostaje prosty – nigdy nie jeździjcie w Corolli zbyt długo na rezerwie, a wtedy posłuży wam bardzo długo.

 

Uwaga! Niżej treści niewskazane dla miłośników Corolli 😉

Z góry dziękuję za kapitalne zdjęcia dla

Dariusz Ołtuszyk Rally Photography

OKUBA PHOTO

Łukasz Leleń Foto

1 thought on “Toyota Corolla E11 „RALLY KHAKI”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *