Nie ulega wątpliwości, że to auto albo się kocha albo nienawidzi. Mocno kontrowersyjny wygląd, niska cena i niezawodne motory to cechy charakterystyczne. Jak one wyglądają w praktyce? Pozwolę sobie coś o nich powiedzieć.

Ideał na pierwszy wóz

 

Do tej pory miałem do czynienia z dwoma egzemplarzami tego modelu. Obydwa to były toporne do zajechania jednostki 1.6 (GA16DS) o mocy 90 koni i obydwa posiadały gaz od 2005 roku.  Ile dzięki temu zostało tych koni? Nigdy się już nie dowiem. Wystarczało na tyle, by w miarę dynamicznie poruszać się po drogach.

 

 

Pierwszy Stonx to było również moje pierwsze auto. Pamiętam, że rozglądałem się za nim ponad rok, a kupno jego wyszło z tego, że szukając dla siebie auta, szukałem czegoś taniego w eksploatacji, a zarazem czegoś nietuzinkowego. Totalnie nie znałem się na furach i jedyne, na co mogłem liczyć, to doradztwo brata, który dzięki bogu obraca się w tym chyba od zawsze i chyba jak nikt inny potrafił obiektywnie ocenić, czy coś będzie jeździło i czy nie będzie przypału się w tym pokazywać.

 

 

Jak wspomniałem na początku, Nissan 100NX jest to na tyle grząski temat, że albo złapiesz na niego zajawkę, albo staniesz po drugiej stronie barykady, pukając się w głowę, wyrywając sobie włosy i nieustannie zadając sobie pytanie – Jak może się to komuś podobać ? Na grupach i forach często widzę ludzi, który po prostu dostają szału jak wjedzie temat 100NX, próbując zaznaczyć jak bardzo japończyk (tutaj bardzo delikatnie ujęte) nie przypadł im do gustu.

Jeśli chodzi o ilość hejterów tego auta, to jest ona wprost proporcjonalna do jego popularności. Nie wiem, dlaczego tak bardzo zależy im na dyskryminacji tego modelu, ale to może jakieś krzyki w poszukiwaniu aprobaty innych? Poglądy i gusta są różne i nigdy się tego nie przeskoczy, więc na tym wolę skończyć ten ciężki temat.

 

Japońskie żelazo

Wracając do tematu. Kiedy mówiłem w swoim gronie o samochodzie jaki chce sobie kupić, różnie podchodzono do tego tematu. Przeważnie były to pozytywne reakcje, ale nie tak, że nie spotykałem się z opiniami znawców, którzy musieli zaznaczyć, jak to nie znają życia i motoryzacji na raz. Kwitując krótko ich złote myśli -Ło, pierwszy raz widzę takie coś to się pewnie psuje – argumentowałem tym, że czytałem opinie i ludzie są zachwyceni, na co  dostawałem odpowiedź -No to zobaczysz. 

 

No to zobaczyłem. Przy kupnie na liczniku brakowało 21 km do nabicia 300 tysięcy.  Dwa i pół roku jeździłem tym samochodem, inwestując w niego z części eksploatacyjnych ok 360 zł. Można powiedzieć, że okrążył ze mną kulę ziemską (pokonałem nim ponad 40 tysięcy kilometrów) jeździłem wszędzie, i odpalałem go na gazie. Nie miał ze mną łatwo. Pierwszy miesiąc przejechałem nieświadomie na suchym bagnecie. Mało wiedziałem o samochodach, ale im dłużej go eksploatowałem, tym bardziej zaczęło sprawiać mi to radość. Może jak nawet nie było w nim co ratować, to zawsze jakieś pierdoły zostawały wymieniane na czas. Po prostu z czasem nauczyłem się o niego dbać, ale wtedy było już trochę za późno.

T-Top

A może targa? Ostatnio dowiedziałem się, że targa ze słupkiem pośrodku to już nie targa. Ale nie będę się w to zagłębiał. Frajda wydaje mi się taka sama, a słupek pośrodku zapewnia na pewno lepszą sztywność nadwozia. Pamiętam, że zaraz jak tylko mijała zima, nie mogłem doczekać się otworzenia dachu. Robiłem to w pierwsze cieplejsze dni. Tu plus był taki, że nie do końca byłem skazany na łapanie lodowatego wiatru. Serio – kiedy zamkniesz szyby i zostawisz nad sobą jedynie dwa prostokąty otwartej przestrzeni, wiatr praktycznie nie przedostaje się do środka pojazdu, a jeżeli już to ucieka gdzieś nad głową w tylną część pojazdu. Dzięki temu łapiesz przewagę nad dachem kabrioletu, któremu jazda w tych warunkach niekoniecznie sprawiałaby przyjemność.

 

Oczywiście targa miała swoje mankamenty, które wychodziły przeważnie po niewłaściwym użytkowaniu samochodu zimą. Wiadomo, że chodzi o uszczelki. Szyby bez ramek izolują przestrzeń zewnętrzną za pomocą przylegania do grubej uszczelki znajdującej się zarówno przy zdejmowanej części dachu jak i wzdłuż słupków A i B. No i właśnie gruba uszczelka w miejscu zetknięcia się zdejmowanej części dachu ze słupkiem A lubi się szczerbić. Ja miałem z tym problem taki, że przy dużej ulewie i postoju pojazdu, do środka potrafiła kapać woda. Przy jeździe zostawała ona odprowadzana w taki sposób, że problem znikał, ale mimo wszystko było to dość uciążliwe. Zwłaszcza kiedy chciałem umyć samochód.

 

 

No ale w każdym razie nie jest to reguła tego modelu. W drugim egzemplarzu, z którego miałem okazje korzystać, targa była szczelna, pomimo również wyeksploatowanej części uszczelek.

Wskok przez dach

100NX projektowany był w słonecznej Kalifornii i niczym w słonecznej Kalifornii można wskoczyć do niego dosłownie przez dach. Nie ma z tym problemu, gdyż miejsc, o które można się złapać w tego rodzaju dachu, jest mnóstwo. A gdy znajdziemy się już w środku, widzimy średniej klasy auto z lat 90-tych. Charakterystyczne, jak na tamte lata, są żłobienia w desce rozdzielczej. Brak poduszek powietrznych pozwala na takie opcje, ale jest to totalnie bezużyteczne. Nie raz był przypadek, kiedy ktoś położył coś na śliskiej desce, a chwilę potem na zakręcie łapał rzecz w ostatniej chwili, która nieuchronnie zmierzała w kierunku otwartego okna. W Civicu 4g czy Nissanie Micrze k11 takie opcje bez problemu zdawały egzamin.

Tylne siedzenia może nie dają zbytniego komfortu, ale samemu powinniśmy znaleźć względnie wygodną pozycję. Warto, bo ta perspektywa to piękna sprawa podczas jazdy.

Digitalowe zegary

W wersjach japońskich czy USA pojawiała się ciekawa a zarazem dość kosmiczna jak na tamte czasy opcja z licznikiem digital. Z ciekawostek, licznik potrafił skalować mile na km za pomocą przełączenia przyciskiem, co było sporym ułatwieniem dla osób przerzucających licznik do swoich aut w Europie.

Poza licznikiem wychodziły jeszcze wersje z innymi panelami nawiewów, a nawet z ostrzeżeniem dźwiękowym przy niezapiętych pasach.

Elektryczne lusterka, szyby na korbkę

Nigdy wcześniej nie widziałem podobnej zależności. No dobra – kumpel w Mercedesie C180 miał podgrzewane lusterka przy manualnym ustawieniu ich, ale to nic. W 100NX – może wyposażenie ubogie – ale wszystko działa. Czy lusterka, czy regulacja zasięgu świateł. Do wykorzystania mamy również wygodne schowki. Największy i najgłębszy w podłokietniku, natomiast nad wajchą skrzyni biegów znajdziemy wgłębienie, gdzie bez problemu wejdzie telefon czy portfel. Dodatkowa kasetka 1din czeka na nas pod radiem, jest zamykana od dołu, więc na pewno nic z niej nie wypadnie. Z tyłu natomiast mamy dwie głębokie, szczelne plastikowe kieszenie. Bez problemu zmieści się w niej napój lub coś innego. Może ona również służyć za cup holder.

Pomimo 25 lat, szczegóły takie jak poziomowanie reflektorów, dalej działają bez zarzutu.

 

Ludzie lubiący siedzieć nisko, na bank nie poczują tu dyskomfortu. W aucie siedzimy praktycznie na podłodze. Podłokietniki w drzwiach idealnie pasują do pozycji za kierownicą, tak samo jak podłokietnik środkowy. Jest on co prawda trochę wąski, ale dla jednej osoby wystarcza bez problemu.

Układ jezdny

Siedząc za kółkiem, bardzo łatwo wejść w interakcje z samochodem. Łatwo go wyczuć, a w manewrach postojowych akcje ułatwia znacząco wspomaganie kierownicy, która działa bardzo lekko. Auto bez problemu wyprowadza się z poślizgu, nie mówiąc już o tym że kierując nim czujemy się bardzo pewnie, a jazda to przyjemność.

 

Przy pierwszym egzemplarzu miałem okazję się przekonać o lekkości sterowania 100NX. Przy prędkości ok 100km/h wyprzedzałem samochód ośnieżonym pasem. O ile łatwo wjechałem na ten pas, tak przy zjeździe z niego musiałem zbyt szybko odbić kierownicą w prawo, przez co tył auta zaczął mi nieznacznie uciekać. Nawet się nie przestraszyłem – ja po prostu zamarłem. To była chyba moja pierwsza taka sytuacja, w której musiałem zachować niesamowity spokój i opanowanie. I udało się. Dodając gazu na piątym biegu i lekko kontrując kierownicą, auto idealnie wróciło na swój tor jazdy. Nawet nie miałem okazji przeprosić samochodu wyprzedzanego, bo gdy spojrzałem w lusterko, on musiał zostać asekuracyjnie daleko w tyle. W sumie z jego perspektywy musiało to wyglądać nieco niebezpiecznie.

Wracając do suchych faktów, Nissan 100NX w 1991 roku został porównywany przez magazyn Road & Truck z Hondą CRX i Golfem II GTI. Testerzy byli zachwyceni układem jezdnym tego samochodu, a test zakończył się zwycięsko dla Nissana.

Ciekawszym faktem z tego samego źródła jest to, że rok później ten sam magazyn w notowaniu „Best Handlig Cars” rozstawił 100NX wraz z Porshe 911, Nissanem 300ZX a nawet Hondą NSX. Swoją drogą ciekawie musiał wyglądać 100NX w takim towarzystwie.

 

               Wspomniany wycinek prasowy z magazynu Road & Truck z 1991 roku.

„Nie jest szybki taki, ale nie jest taki muł…”

 

Gaźnikowe wersje 100NX które posiadałem, nie siały spustoszenia osiągami. Jeden jak i drugi egzemplarz posiadał 90 KM i obydwa były zasilane gazem od 2005 roku. Nie przeszkadzało to jednak w tym, by robić pierwszą setkę w +/- 10 sekund. Auto, którego masa całkowita wynosi dokładnie 1020 kg, nie ma żadnych oporów w przyśpieszeniu. Do tego dochodzi pancerny – szesnastozaworowy silnik, który szczytową moc osiąga przy 6000 rpm. Może startu spod świateł z firmową, zeszłoroczną Octavią nie wygramy, ale zapewni nam to komfort przy codziennym, dynamicznym przemieszczaniu się bez problemu. Mowa tu oczywiście tylko o najsłabszej, dostępnej wersji na europejskim rynku. A zostaje jeszcze opcja 102,112 a nawet 143 konna.

Bez wątpienia 100NX jak i Miata wyprzedziły swoje czasy bardzo opływowymi kształtami.

SR20DE…

…to jeden z najbardziej rozpoznawalnych, a zarazem flagowych silników Nissana. Dwa litry pojemności (R4) i dwa wałki rozrządu pozwalały osiągać moc 143 KM co przy niezwykle niskiej wadze Nissana potrafiło sprawić, że rozpędzenie się do stu kilometrów na godzinę zajmowało ok. 8 sekund. Nawet w dzisiejszych czasach jest to bardzo dobry wynik. Jeżeli jesteś złotą rączką w temacie, silnik jest podatny na sporo modyfikacji. Od ustawień przepustnicy gazu do uturbienia – zależne oczywiście od tego jaką masz wiedzę i zaplecze finansowe.

Jedyny taki na wyciągnięcie ręki

Kiedy chcesz wyróżniać się na drodze za pomocą dachu typu Targa/T-Top, to nie masz zbyt dużego wyboru w Polsce w tym przedziale cenowym. Pierwszy model, który zostanie w Twoim zasięgu to Honda Del Sol, gdzie za zadbany egzemplarz trzeba będzie dołożyć parę tysięcy. Co kto woli. Różnorodna gama silników nie wyróżnia jednak zbytnio jednego ponad drugi, jak to bywa w stonxie. Następna opcja to Suzuki X-90. To już jednak inny typ samochodu, niemniej jednak tak samo przyjazny dla oka jak i w użytkowaniu (dzięki wysokiemu zawieszeniu i 4WD auto jest bardzo wszechstronne).

Pomijając dwa wyjątki – do 10 tysięcy złotych (jak i sporo drożej) nie znajdziemy nic ciekawego w tym nadwoziu.

Rynek 100NX w Polsce

W temacie tego modelu siedzę od 2014 roku. Śledzę ogłoszenia na Olx, przeglądam również ogłoszenia w grupach na facebooku. Niestety, przez te cztery lata tendencja spadkowa w ilości ogłoszeń nie pozwala nam czasami na znalezienie swojego egzemplarza na przestrzeni chwili, co w momencie kupna mojego pierwszego auta było jeszcze możliwe bez problemu.

Zdjęcia robione chwilę po zakupie

W wakacje 2014 roku przeglądając wystawione NX z dziewiętnastu ogłoszeń bez problemu znalazłem swój przedział cenowy, w dobrym stanie i w odległości parunastu kilometrów (od Warszawy). Dziś jest już trochę inaczej. W momencie pisania tego artykułu na Olx znajdują się jedynie 3 sztuki tego modelu. Pozytywnym aspektem jest posiadanie przez wszystkie silnika SR20DE, co w zróżnicowaniu cenowym (2,5 -6,5 tyś. PLN) możemy przełożyć na stan egzemplarza, na jakim nam zależy.

Równolegle na konkurencyjnym, darmowym portalu możemy zauważyć dwa dodatkowe ogłoszenia, z których jeden również jest w wersji 2.0 GTI, ale gnije na portalu już od roku a ludzie oglądający go z bliska odradzali wycieczek z dalszych rejonów Polski po ten egzemplarz. Natomiast drugi to podstawowa, gaźnikowa jednostka 1.6…którą sprzedałem półtora miesiąca temu.

 

 

GA16DS to naprawdę toporna w zajechaniu a jednocześnie bardzo elastyczna jednostka napędowa.

 

Przedział od 1,5 do 6 tysięcy złotych pozwoli nam na zakup jeżdżącego egzemplarza z silnikiem o pojemności 1.6 w stopniu zadbania zależnego oczywiście od ceny. Ciężko jest mi się wypowiedzieć na temat wersji wtryskowej, jednak nie wydaje mi się, by sprawiała wiele różnic w porównaniu do wersji gaźnikowej. Na pewno byłaby o tym mowa, a zdarzały się się swapy silników o tej samej pojemności, tylko na wersję z wtryskami.

Jeżeli chodzi o wersję GTI z dwulitrowym motorem ceny powinny lawirować od 4,5 do 9 tysięcy.

Spalanie

Z uwagi na to, że obydwa 100NX, którymi się poruszałem, posiadały instalacje LPG – nie mogę powiedzieć o nich złego słowa. 10 litrów gazu na 100 kilometrów to średnia przy jeździe mieszanej w gaźnikowym 1.6. Jazda na benzynie kończyła się przeważnie takim samym przedziałem i ciężko było zejść poniżej. Również 10l/100km przy jeździe mieszanej. Obydwa paliwa sprawdzane na dwóch autach, czyli pomiary powinny być wiarygodne.

Po dane dla wersji GTI oraz 1.6 na wtrysku przesyłam do raportów użytkowników z AutoCentrum.pl. Pod względem benzyny, widzimy nieznaczną rozbieżność w spalaniu na korzyść, ale w sumie na to mogło wpływać wiele czynników więc nie będę owijał w cotton.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie

Jeżeli kupujemy auto za cenę bliżej najniższego progu (np. 1500 zł), to albo to co miało zniechęcić jest z góry ujawnione albo przykryte na sztukę. Można mieć trochę szczęścia, ale nie warto ryzykować ewentualnej dalekiej podróży. 100NX rdzewieje na równi z Hondą Civic, a szukanie super egzemplarza za niską cenę to walka z wiatrakami. Po jednym lub dwóch sezonach zaniedbań związanych z zabezpieczaniem podwozia, ze stanu do odratowania robi się sito, które stawia nas przed trudnym wyborem pomiędzy topieniem kasy, a rozstaniem się z autem. Stacje diagnostyczne raczej coraz mniej przychylnie spoglądają na korozję pod samochodem.

Najgorszą bolączką 100NX są przede wszystkim tylne kielichy. Jeżeli nie były robione, to trzeba do nich zajrzeć przed zakupem. Dostęp do nich nie jest zbyt trudny, więc uprzejmy sprzedający powinien pokazać nam to bez problemu.

Przy okazji zainteresujmy się progami. Rzadko można dobrze ocenić co się dzieje pod spodem bez podnośnika lub kanału, ale jeżeli robimy zakup czegoś, co teoretycznie ma być w bardzo dobrym stanie, to warto podjechać na najbliższą stacje diagnostyczną i popatrzeć na spokojnie.

Skoro mamy podgląd od spodu, zwróćmy uwagę na wycieki, zwłaszcza ze skrzyni. Przy jeździe próbnej zwróćmy uwagę, czy biegi wchodzą z łatwością. Jeździłem wieloma samochodami (głównie nowszymi) i 100NX był jednym z tych, w którym skrzynia chodzi bardzo łatwo i bez oporów.

U mnie wyglądało to tak…

W pierwszym aucie miałem okazję doświadczyć problemów ze skrzynią. Okazało się, że ze skrzyni był stały wyciek, co doprowadzało do coraz to częstszych oporów. Najpierw jedynie z ze wstecznym, potem z wbijaniem trójki. Problem ustał po wpompowaniu wystarczającej ilości oleju. Serio. Te podzespoły są chyba nieśmiertelne 🙂

Tradycyjnie sprawdzamy również targe. Pewna osoba opowiadała mi, że sprawdzała szczelność targi za pomocy polewania go wodą z butelki w pobliżu uszczelek. Wyglądać może to idiotycznie, ale na bank warto, a i sprzedający powinien liczyć się z tym, że przy kupnie tak wiekowego auta idiotyzmem nie było by sprawdzenie podstaw.

Pamiętam, że również przy pierwszym aucie miałem problem z nawiewami. W wersjach gaźnikowych były one mocowane na żyłkach/drutach. Lubiły spadać, a plastiki, do których były mocowane – łamać się. Najczęściej ofiarą padało pokrętło od ciepła i jak na złość u mnie psuły się tylko w zimę.

W końcu po długotrwałej wojnie i trzech panelach nawiewów, dałem sobie spokój. Zrobiłem na krótko druciarstwo z włączonym na maksa ogrzewaniem. W zimę było fajnie, w lato trochę mniej, ale jak nie było powyżej  30 stopni na plusie, to targa wspaniale rekompensowała morderczy ukrop z nawiewów.

 

Działający ABS po ponad 23 latach to prawdziwy skarb. Mi w obydwu przypadkach po ABS zostały jedynie pomarańczowe kontrolki „ANTILOCK” które oznaczały wtedy właśnie system ABS.

 

Odnośnie jeszcze mojego pierwszego bolidu starałem się ponad wszystko go uratować. Ale o tym może zapomnijmy, bo spędziłem w garażu blisko 50 godzin, a skutek był strasznie marny.

Jak wiadomo, warto sprawdzić wiele innych rzeczy, jak to przy zakupie wiekowego samochodu, ale są to standardy o których warto wiedzieć, ale nie będę tego powielać, bo to nuda. Po prostu podsyłam dla zainteresowanych wątek na forum, który streszcza nam podstawy.

 

Podsumowując

Nissan 100NX to naprawdę kawał dobrego auta. Jeśli należysz do grupy odbiorców, którym auto się podoba wizualnie, to warto zacząć rozglądać się za swoim egzemplarzem. Ich nie przybędzie, a coraz trudniej znaleźć cokolwiek w dobrym stanie, pozwalającym na drobne poprawki i trzymanie pod kocem.

Samochód totalnie skradł moje serce i ciężko było mi się przesiąść w cokolwiek innego. Stąd może powtórzyłem z nim swoją przygodę, która niestety nie trwała zbyt długo. Czasem rozsądek bierze górę, a naprawdę jeżeli miałby zagościć po raz trzeci to egzemplarz do rejestrowania na żółte tablice i trzymania w garażu.

Bez oszałamiającego przyśpieszenia i wszechstronnej wygody – za to każdy wypad poza miasto zamienia się w magiczne wspomnienia.

Natomiast tym, którzy szukają swojego pierwszego auta do nauki, lub drugiego powiedzmy – na lato, to auto za pomocą instalacji LPG robi się ekonomicznym, letnim, zgrabnym i solidnym wymiataczem. Pojeździsz – pokochasz.

Auto któremu warto zaufać. Gdziekolwiek się nim nie wybrałem, a bywało nawet, że poza granice – zawsze wracałem. Do tego świetna współpraca silnika z LPG sprawia, że wakacyjne podróże otrzymują inny wymiar, a zarazem pozostają w cenie niższej niż w jakimkolwiek innym aucie koncentrującym się tylko na pokonywaniu kilometrów.

 

W artykule wykorzystałem wycinek magazynu Road&Truck znaleziony na Forum użytkowników Nissana 100NX – 100nx.fora.pl

Informacje użyte są podparte – sumując – ponad 3 – letnim użytkowaniem Nissana 100NX 1.6 GA16DS

oraz informacjami z forum 100nx.fora.pl i forum nissanzone.pl

Zdjęcia zostały wykonane przeze mnie, mojego brata oraz moją dziewczynę.

BONUS: Pimp My Ride

 

Z ciekawostek warto dodać, że Nissan 100NX wystąpił w pilotażowym odcinku Pimp My Ride by Coca-Cola Zero. Jak powszechnie wiadomo Pimp My Ride to średnich lotów gra aktorska przyprawiająca nieraz niemałą dawkę żenady, a sama zamiana przednich reflektorów na te z Seata Leona to czysta profanacja. Niemniej jednak została zrobiona w Java Car Design więc zapewne bez fuszery.

 

PS. Podobno przy zmianie przodu pokierowali się gustem dziewczyny uczestnika. Szkoda że przy okazji jej nie poprawili frontu…

Zresztą oceńcie sami. 🙂

 

 

 

 

1 thought on “

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *