Wstecz Story: Bunt gratów z Mordoru

 
Na wstępie pragnę odnotować, iż jestem niezmiernie zaskoczony dużym zainteresowaniem odnośnie mojego debiutu wigilijnego. Cieszy mnie, że istnieje tak pokaźna grupa ludzi, których jarają minione klimaty motoryzacyjne. Bardziej spodziewałem się reakcji typu „zrobił koleś foty dawno temu i odkurza zapomniane dzieje”. A tutaj taka miła niespodzianka i budujące opinie, nawet od wyjadaczy motoryzacyjnych. Dziękuję także za komentarze, gdzie czujnie zwróciliście uwagę na kilka pomyłek w opisie poprzedniego postu.
 

 
Kiedyś to byyyły ziiimy – stwierdziłby niejeden Nosacz starej daty. Tak miał się rozpoczynać dzisiejszy wpis przedstawiający zestawienie ulicznego wintydżu w scenerii zimowej.
Jednak jak to z gratami bywa, nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Zima co prawda zostaje, szczególnie ta sprzed dekady. Wiele zdjęć (choć nie wszystkie, ma się rozumieć) datowanych styczniem ’09, – widocznie miałem wtedy czas na grasowanie po rewirach, a zima pięknie dopisała. Jednak ramy czasowe w tej opowieści są umowne. Dlatego nie zdziwcie się, gdy w 2009 roku pojawią agenci Stasi z DDR, bowiem w pozornie równoległym świecie gratów czas płynie zupełnie inaczej. Dla gratów to oczywiste, dla nas mniej.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie KIF_8994-1024x768.jpg

Ulepię z mojego foto-materiału dość fantastyczną, acz nie pozbawioną realizmu fabułę. Kto zna miejsce akcji lub poczuł Mordor na własnej skórze, z pewnością dostrzeże gorzką metaforę… Będzie to powiedzmy beletrystyka o rdzawym zabarwieniu z luźno wplecionymi elementami historycznymi.

Mordorem nazywamy w stolicy przeskalowaną dzielnicę biurową, budowaną chaotycznie od wielu lat. Na niewielkim obszarze ok. 10 km kwadratowych upchano więcej powierzchni biurowych niż w całej reszcie innych miast kraju razem wziętych. Każdego dnia dziesiątki tysięcy ludzi jedzie tam do pracy w zatłoczonych autobusach, tramwajach bądź korkach po horyzont. A po południu exodus odbywa sie w drugą stronę. To chore miejsce budzi skrajne emocje. Jedni widzą tu życiową szansę, inni doznali rozczarowania. Nadzieja miesza się tutaj z rezygnacją, a wkur..enie z obojętnością. Tylko pośpiech nie ma opozycji, w Mordorze spieszą się wszyscy. Jeśli jakikolwiek bunt miałby nastąpić, to właśnie tutaj.

Nadszedł mroczny czas, gdy umęczone i wyeksploatowane maszyny wypowiedzą swoim ciemiężcom posłuszeństwo.

1.  Fiaty 125p uczestniczyły wówczas w normalnym ruchu ulicznym, a co za tym idzie brały udział także w kolizjach. Pognieciony błotnik ujawnia swoją poszpachlowaną przeszłość oraz kunszt blacharzy spod Rzeszowa. Stłuczka miała miejsce między Powązkowską a Broniewskiego, dziś to fragment trasy S8 i jeszcze większe zło. Zmieniło się także to, że słoiczki nie jeżdżą już dużymi fiatami, pożyczonymi od rodziców. W sumie wielka szkoda…
 

2. Umówmy się, dziesięc lat temu w większości dzielnic stolicy warunki bytowe gratów były na wysokim poziomie. Nawet w centrum odstawiony wraczek mógł wieść spokojny żywot, korzystając jednocześnie z uroków miasta. Jak ta słodka Mazda 323 przy Marszałkowskiej. Szyba wybita, ruda rządzi a nikt nie dzwoni po straż miejską by holowali na szrot.
 
 

3. Żoliborskie uliczki to już w ogóle raj. Subaru Leone i Mazda 929 jedzą sobie z dzióbków. Urzędują pod prywatną posesją pod czujnym okiem właściciela, tutaj nawet urwanie lusterka im nie grozi. Idylla
 
 
 

4. Pobliskie Sady żoliborskie też dbają o swoje graty. Szyte na miarę plandeki niesamowicie dodają prestiżu ich właścicielom. Żadna zima nie straszna pod taką kołderką.
 
 
 

5. Dwa bliźniacze fortepiany przygrywają sobie wesoło umilając wzajemnie chłodne poranki. Na Sielcach też mają spokój.
 
 

6. Dystyngowana dama 733i podjechała na Mokotów do salonu urody. Pochodzi z Wawra, ale ma czas i pieniądze by poprawiać urodę na drugim końcu miasta. Większy prestiż przed koleżankami.
 
 
 

7. Po drugiej stronie ulicy smutna trójka spogląda na lepiej urodzoną krewną z zazdrością. Też by zażyła zabiegów upiększających, albo chociaż tego solarium. No niestety, w świecie gratów także nie ma sprawiedliwości.
 
 
 

8. Tutaj proszę o podwyższoną atencję bo nastąpi brutalne porównanie. Razem z tą spokojną o przyszłość i zrelaksowaną Mazdą 626 GC z Mirowa opuszczamy bezpieczne przystanie dla gratów. Koniec sielanki
PS.  W tle jej wyrośnięta córka Millenia/ Xedos 9. W 2019 zadzwoni ostatni dzwonek, by sobie sensownego xedosa nabyć.
 
 
 

9. Rzeczywistość Mordoru ucina maczetą sympatyczną bajkę o sielance gratów.
Wyzyskiwana Madzia tyrała jako szeregowy pracownik, przekraczała targety, goniła deadline’y. Rabunkowa eksploatacja w strukturach korporacji odcisnęła swe piętno. Wyzionęła ducha na ulicy Wynalazek, w sercu służewieckiego Mordoru dokładnie 5 stycznia 2009 roku. Pod tanim barem z chińskim żarciem, obok urzędu skarbowego. Wrogowi nie życzę śmierci w takich okolicznościach. Uczcijmy 10 rocznicę jej śmierci (lub 120-stą miesięcznicę jak kto woli) zdrowaśką po japońsku.
 
 
 

10. Przypadek męczenniczki Mazdy był jedynie iskrą przyłożoną do lontu. Sytuacja gratów w Mordorze od dawna była ciężka i nabrzmiewała jak ropień. Należy się Wam retrospekcja, by zrozumieć powagę sytuacji. Zapomnijcie o szczęśliwych gratach w innych częściach miasta.
 
 
 

11. Bezbronny Wartburg czeka na wyrok. Kiedy skończy się budowa nowego bloku przy Orlenie na Wołoskiej, niechybnie zostanie sholowany. W tym rejonie nie ma miejsca na relikty czy sentymenty, nowe wypiera stare z pełną bezwzględnością. Może miałby szansę na przetrwanie gdzieś indziej? Nie, starych drzew się nie przesadza.
 
 
 

12. Przez wiele lat ten adres był azylem dla mnóstwa graciarni. Woronicza 35, za cholerę nie mogę znaleźć fot z czasów gdy to jeszcze działało. A szkoda, bo działo się. Tu mieściła się firma holownicza Towing, więc na parkingu zawsze stały jakieś soczyste trupki ściągnięte z miasta. Zresztą same holowniki stanowiły kawał historii, sam Jurek Kiler pakował dolary pod Cargo na ich sprzęt… Ehh, tyle z tego zostało przed wyburzeniem.
 
 
 
 
 
 

13. Ulica Tagore’a to jeszcze nie Mordor, ale na granicy. Czuć napięcie i słodki zapach mięsa własnego brata. Podejrzewam, że czerwony Pug został nabyty jako dawca narządów dla zielonego tylko dlatego, że ten drugi urodził się jako Roland Garros. Wieje grozą. Niby tacy sami, a przyczepka między nami…
 
 
 
 

14. Tu już ścisły Mordor przy Garażowej. Honda Accord bez przyszłości postanowił wysadzić się w powietrze. Volvo 440, Tempra i Trafic opłakują koleżkę. Dla nich ta ziemia też jest utracona, w tym momencie to zrozumieli.
 
 

15. Tuż za rogiem, ulica Magazynowa. Transporter T3 w rzadkiej zabudowie zmuszany do niewolniczej pracy przy wykańczaniu nowych apartamentów. BTW mam tyle materiału z samymi T3, że starczy na obszerny wpis, ktoś byłby zainteresowany?
 
 

16. Na przeciwległym krańcu Mordoru nie jest lepiej. Na rogu Woronicza i Racjonalizacji Trabant zmuszany jest do pracy za grosze z uwłaczającą reklamą na dachu. To coś w stylu faceta przebranego za hotdoga. Ja rozumiem kapitalizm, ale takie poniżanie powinno być zabronione prawem. Wobec samochodów również.
Saab 900 wcale nie świadczy o tym, że gratom w Mordorze dobrze się powodzi. Prawdopodobnie to biały kołnierzyk (vel wypolerowany zderzak?), czyli auto jakiegoś pracownika pobliskiego biurowca, przycupnął gościnnie na 8 godzinek. A że na chodniku? Nie róbmy z tego zagadnienia.
 
 

17. Nasiliły się wśród gratów próby samobójcze, realizowane zazwyczaj na obrzeżach Mordoru, bo w jego centrum trudno się rozpędzić powyżej 30 km/h.
Mrówkojad miał dosyć wyzysku i poszedł na czołówkę. Kiedyś musiał być dumny z tych piętrowych relingów w chromie.
 
 
 

18. Nawet wśród kadry zarządzającej zdarzały się dramaty. Prestiż, wysokie stanowisko, apanaże i nagle kryzys banku Lehman Brohters zmiata tysiące takich kolesi na całym świecie. Pokłosie globalizacji. Samobój popełniony na Hynka, Mercedes W116 stał tam potem wiele lat ku przestrodze.
BTW kamper Ducato stojący obok to jest gość. Nawet jak go z roboty wywalą, żona mieszkanie zabierze i okradną go ze wszystkiego, to dalej ma gdzie mieszkać 🙂 Rozsądny wybór w świecie gratów, nieprawdaż?
 

 

19. Jednak najczęściej to młodzi nie wytrzymują presji w Mordorze. Tyle kilometrów miał przed sobą, tyle dróg nieznanych. Jak silne emocje musiały targać tym małym Citroenem, zanim zdecydował się na ten desperacki krok… W piękny majowy dzień dokonał aktu samospalenia między biurowcami przy Marynarskiej. Ryszard Siwiec wśród gratów… Obydwu bohaterom składam hołd.
 
 
 

20. Zrobiło się smutno i patetycznie, wróćmy zatem do codziennych, lżejszych problemów naszych rdzawych pupili. Jaki jest przepis na zardzewienie podczas jednej zimy? Postój przy ruchliwej ulicy. Solna breja oblepi po sam dach, potem przyschnie a ruda chrupie w najlepsze. Kąpieli solnej zażywają graty przy Gotarda 3, tuż za miedzą Mordoru.
 
 
 

21. Miałem tego nie wrzucać, bo  ciężko uwierzyć, iż takie stężenie soli i mięsnych gratów leci taśmowo przez całą ulicę  (wcale nie na Taśmowej) A jednak. Gotarda 5. Takie hobby tam mieli widocznie.
 

22. Najrdzawszy dramat z Mordoru. Zbrodnie popełnione tutaj wobec wraków nie mają precedensu. Ofiarę ciężko rozpoznać, zupełny face-off. Zbrodniarz wypruł na żywca całą kabinę! Testy DNA też nie są możliwe, numer VIN wycięty. Koroner stwierdził, że to szczątki DAFa 400, ewentualnie Leylanda. Blaszana rzeź nie rozegrała się w zaciszu stodoły na końcu wsi, tylko w środku miasta tuż pod płotem TVP od zadupnej strony, który widać w tle. Widzieliście kiedyś reportaż na ten temat? No właśnie… Znieczulica medialna, blacha nie jest sexy dla masowego odbiorcy.
Aby zatrzeć wszelkie ślady pośpiesznie postawiono w tym miejscu dwa nowe biurwowce, dostały adresy Domaniewska 30 i 32. Oraz bloczek apartamentowy miedzy nimi a telewizją, tam gdzie kiedyś były ogródki.
 
 
 

23. Tuż obok DAFa poległo poczciwe Traczysko. Taką przepastną zabudowę miał, jakby z częscia sypialną nad kabiną. Mokotowskie rejestracje z drugiej połowy lat 90 dają niemal pewność, że całe życie wiernie tyrał dla jednego właściciela. Nie doceniono tego, a przecież zasłużył na godny spoczynek na szrocie. Zbezczeszczone  szczątki trucka czy DAfa obrazują ułamek krzywdy poczynionej ogółowi wraków z Mordoru.

 

24. Skoro już znacie dramatyczne losy ucieśnionych wraków, nie powinna Was dziwić ich determinacja. Śmierć Mazdy spod chińczyka ( vide foto 9) przelała czarę goryczy.
Setki gratów z okolicy zrozumiały, że mogą podzielić jej smutny los. Następnego dnia wybuchł wielki bunt. Stare hale przy Taśmowej za chwilę staną się niemym świadkiem tych wydarzeń.
 
 
 

25. O świcie graty rozpoczęły blokadę Mordoru. Z pobliskiej zajezdni przy Woronicza nie wyjechał na trasę żaden autobus. Solarisy zatrzymano siłą, a Ikarusy dobrowolnie przystąpiły do buntu, rozumiały się bez słów – graciarska dusza tkwiła  każdym z nich. Słusznie czuły się zagrożone, zostały wycofane ze służby kilka lat potem, w 2013.
 
 
 

26. Tramwaje co prawda zdążyły wyjechać z zajezdni, ale sprawnie zorganizowane blokady gratów zatrzymały je na Puławskiej. Opuszczone pantografy świadczą o kapitulacji komunikacji w kierunku Mordoru.
 
 

27. Zablokowanie dróg dojazdowych było najłatwiejsze. Buntownikom sprzyjają rozkopane inwestycje drogowe w całej okolicy. Węzeł Marynarska/ S79 jeszcze nie istnieje, co znacząco utrudnia atak służb porządkowych drogą lądową. Abstrahując, nawet dzisiaj, mimo ogromnych nakładów w infrastrukturę drogową, obszar Mordoru wciąż jest permanentnie zakorkowany. Po prostu nic nie jest w stanie odnowić oblicza tej ziemi…
 
 

28. Nieliczne oddziały ZOMO zdołały przedrzeć się na tereny objęte przez rebeliantów. Nawołują poprzez szczekaczki do dobrowolnej kapitulacji obiecując amnestię. Graty są zbyt doświadczone życiem, by nabrać się na takie numery.
 
 

29. Z drugiej flanki sprawdzone w stanie wojennym Nyski próbowały okrążyć sztab powstańców urządzony pod biurowcem o strategicznym położeniu. Wysiłki spełzły na niczym. Godzinę później nastąpił odwrót z pola bitwy na lawecie.
 
 

30. Gdy stało się jasne, że przeprowadzenie ataku drogą naziemną jest niemożliwe, zmobilizowano siły powietrzne. Na ośnieżonych dachach biurowców i hal Transliftu przy Postępu pojawili się snajperzy.
 
 

31. Tymczasem w sztabie gratów następuje przegrupowanie. Najodważniejsi przejmują dowodzenie. Prowodyrem zostaje charyzmatyczny, ostro ciosany Xawery Maurer (podobno brat Franza). Zdołał poderwać cały kwartał do boju. Jak widać wysoko postawił poprzeczkę. Propagandowa ulotka za szybą głosi „POWSTAŃ jak ja-XM!” Większość gratów nie ma takich mozliwości technicznych, więc nadrabiają brawurą.
 
 
 

32. Nie każdy jednak w graciej rodzinie przedstawia godnego pochwały ducha walki… Są też czarne owce, a nawet czerwone. BX podkulił kufer jak tylko sie dało, szoruje wstydliwie rurą po asfalcie i liczy na przeczekanie konfliktu. Pociesza go fakt, że pod maską ma niezawodnego benzyniaka 1.6, więc gdy zadyma nabierze rozmiarów stanu wojennego, w każdy mróz odpali i zdezerteruje poza strefę konfliktu.
 
 
 

33. Na szczęście tchórze i zakały zdarzają się rzadko. Graty opanowały niemal cały Mordor i umacniają się w swoim mateczniku na rejonie, czyli przy ulicy Samochodowej. Jest tam kilka warsztatów więc punkty oporu są dobrze wyposażone.
 
 
 

34. Wjazd na garaże od Samochodowej także doskonale obsadzone. Podwojona warta, choć bardziej pasowałoby stwierdzić – eskorta.
 
 
 

35. Posterunek na dachu garaży melduje spokój. Rozładunek zaopatrzenia z Ducato dla buntowników przebiega bez zastrzeżeń.
 
 

36. Z dostawą świeżej benzyny i smarów przybył w przeddzień buntu brat zgładzonego DAFa. Pragnie go pomścić i też jest gotów zginąć w walce o wolność rdzy.
 
 

37. Dowództwo rebelii posyła ważkiego posłańca w inne rejony miasta, by zorganizować wsparcie. Beczka w trzysecie nadaje się idealnie do tej wymagającej misji.
 
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 37-1024x768.jpg
 

38. Tymczasem na obrzeża Mordoru przybywają tajemniczy zwiadowcy. Nastaje wieczór który ułatwia infiltrację. Wyglądają niepozornie, jednak są najlepszymi specami w swojej robocie.
 
 

39. Ten Wartburg to agent Heinrich. W bagażniku ma niezawodną stację podsłuchowo- nadawczą marki Telefunken. W Wiadomościach o 19:30 pada informacja, że bunt tych zardzewiałych karłów reakcji został opanowany. W takim razie czemu władze poprosiły o pomoc przyjaciół ze Stasi? To znaczy znajomych cioci Stasi, tej z Berlina…
 
 

40. Rodzime służby też oczywiście pracują pełną parą. Wysyłani są najlepsi agenci, którzy sztuki kamuflażu mają opanowane do perfekcji.
 
 
 

41. Noc to najlepsza pora na wybudzenie śpiochów, czyli uśpionych tajnych współpracowników. Są delegowani do spraw wagi najwyższej. Czyli właśnie teraz.
 
 
 

42. Wywiady zachodnie również mają swoje źródła. Kapitaliści lubią wiedzieć z pierwszej ręki co się dzieje w tym niestabilnym państwie gratów nad Wisłą.
Jednak wysokiego rangą Senatora nie można tak po prostu przymnkąć. Tej nocy zostaje mu podesłana piękna Alfa Giulia. Kochliwy kanciasty przystojniak oddaje się miłosnym uniesieniom, zawalając robotę na całej linii… Każdy facet jest w stanie go zrozumieć.
 
 

43. Agenci z DDR nasłuchiwali całą noc, musieli coś ważnego podsłuchać, gdyż rankiem ich posterunki wywiadowcze pączkują wokół pozycji buntowników. Ci ostatni nie mogli wówczas posiadać słynnych ostatnio „szumideł”.
 
 

44. Trzeba przyznać, ze idealnie wtapiają się w tłum. Profesjonaliści. Kto nie kąsa klimatu proponuję obejrzeć oskarowy film „Życie na podsłuchu”. Ciekawe, czy renówka Nevada w tle jest agentką wywiadu francuskiego?
 
 

45. Nad ranem sytuacja jest dynamiczna. Nie da się ukryć, że wydarzenia w Mordorze wymknęły się spod kontroli. Kryzys jest znacznie poważniejszy niż wydawał się jeszcze wieczorem. O sprawie dowiedzieli się towarzysze radzieccy. Za chwilę Wołga Gaz 24 wyruszy do ambasady przy Belwederskiej po instrukcje.
 
 

46. Mocodawcy czarnych Wołg pomoc bratnim narodom mają opanowaną w każdym szczególe. Kilka telefonów do Moskwy i jeszcze przed południem jest jasny komunikat – albo poradzicie sobie dzisiaj z buntownikami, albo wyślemy „pokojowo” kilkaset czołgów i wam pomożemy w potrzebie…
 
 
 

47. Tymczasem u buntowników sprawy mają się coraz gorzej. Posiłki nie nadchodzą, mimo że Beczce udało się zawiadomić o mobilizacji. Punkt zborny przy Cybernetyki 17 zieje pustką!
 
 
 

48. To konsekwencja zdecydowanych działań władzy. Mordor otoczono szczelnym kordonem, by zablokować wszelkie ruchy nadciągającym posiłkom. Nawet tak zmotywowany wojownik nie ma szans na przedarcie w rejon walk. Polonez truck z mega zagadkową zabudową wygląda jak pojazd do utylizacji min przeciwpiechotnych. Możliwe, ze to jedna z tajnych broni, gratowe wunderwaffe… Niestety, właściciel postawił go w okolicy Źytniej więc ten wspaniały okaz nie ma szans dołączyć do walczących braci w Mordorze.
 
 

49. Wczesnym rankiem wyrusza dostawa części zamiennych zorganizowana na Gocławiu. Niestety zostanie przejęta przez coraz bardziej skoncentrowane i lepiej poinformowane przez wywiad siły rządowe. Wartburgi wyniuchały informację o tym tajnym przerzucie.
 
 

50. Pacyfikatorzy buntu nie przebierają w środkach. Rekwirują prywatne pojazdy najlepiej sprawdzające się w ciężkich warunkach zimy. Trzeba przyznać, że pozyskali twardego zawodnika.
 
 
 

51. A zagubiona w akcji Manta wycofuje się z zagrożonej strefy. Jej meldunki do szefa Senatora zostają bez odpowiedzi. Podczas odwrotu raportuje krótko o sytuacji do RWG (Radio Wolne Graty) i kończy misję. W Polsce jest spalona. Nysa widoczna w tle śledzi ją od dwóch dni. Trzeba się ewakuować czym prędzej.
 
 

52. Tymczasem graty tracą zajęte uprzednio kwartały Mordoru w ciężkich walkach. W garażach utworzono szpital polowy dla poszkodowanych. Prosto z pola walki przywieziono Escorta. Widoczne wyraźne obrażenia karoserii, brak maski i tylnych drzwi. Tajemnicze odymienie nadwozia świadczy o zastosowaniu broni chemicznej przez wroga. Brak pulsu w układzie paliwowym. Tego żołnierza nie da się uratować…
 
 
 

53. W niemal każdym planowanym konflikcie zbrojnym bywa tak, że gdy jedni wykrwawiają się na polu walki, to inni marnotrawią zapasy zebrane,  by wspomagać walczących. Ciemna robota wywiadu. Tego MAZa znał każdy – równy chłop, nie wylewał za kołnierz, czarne blachy z Mokotowa. Swojak pełną gębą. Powierzono mu kluczową misję zaopatrzeniową, miał przerzucić ważny ładunek z ulicy Zatorze, kilometr od frontu. Okazał się zdrajcą. Szpion pierwyj sort.
 
 
 

54. Drugiej doby bunt został brutalnie zdławiony. Nie ma żadnych zdjęć z tego dnia, Mordor został absolutnie odcięty od świata. Tajna zona wojenna. Relacji od weteranów też nie ma, jeśli jakiś grat przeżył inwazję to został zastraszony i musiał podpisać lojalkę, jednak większość ocalałych wywieziono na nieznany szrot w odległości powyżej 300 km od stolicy. Podobno w nocy z najbliższej bocznicy wyjechał taki transport w nieznanym kierunku.
 
 

55. I na tym można by zakończyć tą smutną opowieść. Powstanie zakończone zupełną klęską. Pęd życia w Mordorze szybko zatarł pamięć o heroicznym zrywie. To oczywiście nie jedyny dramat, jaki miał miejsce na tej ziemi. Stare hale fabryczne też nie miały szans w starciu z żarłocznym i żądnym gruntu pod nowe inwestycje Mordorem.
 
 
 

56. Bezpośrednio po rozbiciu buntu w Mordorze wprowadzono zakaz wjazdu pojazdów poniżej 2000 roku produkcji, aby wykluczyć podobne wydarzenia w przyszłości. Jedyne odstępstwo od zakazu to pojazdy ekip budowlanych. Nie trudno się domyśleć, że chodzi o trzy VW T4, reszta restrykcyjnie przestrzega tych reguł. Ulica Suwak, luty 2011 rok.
PS. minęło wiele lat, a T4 dalej rządzą na wszelkich budowach w mieście, szczególnie przy pracach wykończeniowych. Niezniszczalność tego modelu to wielki fenomen, może coś kiedyś skrobnę o tym.
 
 

57. Pewnie nikt już nie pamięta, że pod budowę węzła Marynarska/S79 zlikwidowano część ulicy Iłżeckiej, wysiedlając mieszkańców z kilkunastu domów. Część zabudowań było przedwojennych.
 
 

58. Fake-lofty. Prawdziwe lofty to przecież budynki poprzemysłowe, których funkcję zmieniono na mieszkalną. W Koneserze czy Pollenie na Pradze są prawdziwe lofty. A najfajniejsze w Łodzi. Ale o architekturze nie tutaj.
Tę fotę wklejam na dowód uznania za odwrócenie owczego pędu deweloperów. Qbik to pierwsza duża inwestycja mieszkaniowa w Mordorze, która przełamała chory trend. Dekadę temu była to wizjonerska decyzja, wręcz ułańska fantazja inwestora. Wszyscy wokół pukali się w czoło, trwał boom na biurowce. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie.
 

59. Garaże trzymają się mocno po dziś dzień, warto je odwiedzić i poczuć ich wyjątkowy klimat. Są jakby bramą czasu, wejdź śmiało pomiędzy nie, zamknij oczy i przeżyj bunt gratów we własnej wyobraźni.
PS. Fascynują mnie wizualizacje nowo budowanych bloków. Wszędzie wokół zielono, jakby stawiali w sercu puszczy Kampinoskiej. Osiedle „moko” jest obecnie zamieszkane, trzeba spytać mieszkańców gdzie mają ten wspaniały park po którym jeżdżą rowerami.
 
 

60. Telewizyjna wieża Babel, czyli siedziba TVP to jeden z największych gniotów współczesnej architektury. Garaże też nie są zbyt urodziwe, ale chociaż nie próbują  udowadniać, że jest inaczej. Zresztą o ich wartości stanowi tajemnicza zawartość. Marzę, by zorganizowali „dzień otwarty”, zajrzałbym sobie do każdego z osobna.
 

61. Żegnamy się z Mordorem, także tym, który odszedł niedawno. Tu widzicie burzenie hal ZREMBu, zwanym też Kombinatem Dzwigów Osobowych. W PRL praktycznie każda winda w kraju była wyprodukowana tutaj, przy Postępu 10/12.
Wysoka dominanta po lewej to wieża do testowania wind. Najwyższy budynek Służewca przemysłowego, zanim został biurowym. Wieża oczywiście też poszła pod buldożery. Marzec 2015.
 
 

62. No to skoczmy na tą wieżę po raz ostatni. Z jej dachu rozpościera się urzekający widok. Gdyby to było pierwsze zdjęcie tego postu, każdy zakochał by się od razu. Ale Wy nie dacie się już nabrać na ładne widoczki. Znacie to bezlitosne miejsce, ono pożera ludzi, samochody i całe budynki. Wieczorem dr. Jekyll, za dnia mr. Hyde. Taki jest Mordor.

 

Tradycyjnie –  jeżeli podobał się wpis Piotrka i chcecie więcej gratów – śledźcie nas na

2 thoughts on “Wstecz Story: Bunt gratów z Mordoru

  1. Gruby temat, oj, gruby.

    Pamiętam Mordor Robotniczy sprzed czasów Mordoru Krawaciarskiego. Miał swój grubo ciosany, szorstki czar. Taki cichy, nienarzucający się industrial. Lubiłem tamte rejony, lubiłem włóczyć się tam bez celu. A teraz? Teraz nie ma po co – chyba, żeby zawieźć Lubą do roboty (tym samym zadaję kłam zakazowi wjazdu samochodów pre-2000 – z powodzeniem wbijam tam Volviaczami z roczników ’92 i ’88). Ale czasem można tam jeszcze coś spotkać – choćby Fiaciora z pierwszej połowy lat 70-tych, służącego jako smętna reklama jakiegoś baru. Stoi smutno gdzieś między Suwakiem, Po(d)stępu a Domaniewską.

    Co się zaś tyczy samych sprzętów – drugim sprzętem na zdjęciu z 929 w Coupie jest Leone, Dwieściepiątki z Tagore’a znam (jedna mieszka tam do dziś), znam też Wołgę z Koła. Nie zdziwiłbym się, gdyby do dziś wrastała w podwórko przy Bolecha (czy może Dobrogniewa). Pamiętam również Escorta z Samochodowej – gnił tam chyba jeszcze niedawno. Teraz, o ile się nie mylę, już go jednak nie ma. Nie ma też już dziesiątek innych gratów, domów, całych okolic… Cytując łódzkiego klasyka – sic Ford Transit gloria mundi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *