Zostajemy w zimowych klimatach. W „Buncie gratów” było sporo zimy, dzisiaj zima wraca na 200%, jak rata w Providencie.

Kiedyś tooo byyyły ziiimy! Co prawda nie jestem najstarszym góralem, który umknął wszystkim lawinom, więc nie mam prawa obszernie perorować na temat ostrych zim. Jednakowoż załapałem się, przynajmniej teoterycznie, na tzw. zimę stulecia przełomu 1978/79, gdyż właśnie wtedy zostałem poczęty. Jednak ze zrozumiałych względów dość słabo ją pamiętam;)

Nie dziwię się swoim rodzicom… Wyobraźcie sobie taką sytuację, w jakiej oni się znaleźli. A w zasadzie całe ich pokolenie. Śniegu dwa metry, 20 stopni mrozu. Nie macie internetu, kablówki ani playstation. Nie trzeba długo rozkminiać, że z rozrywek pozostaje tylko seks i alkohol. A najlepiej jedno i drugie naraz:) Tak się robi wyże demograficzne a nie program 500+

Na tej wątłej podstawie zostałem przewodnikiem poniższej wycieczki pt. „Zima w mieście”. Kiedyś tak nazywały się akcje przewidujące atrakcje dla dzieci podczas ferii. Co prawda w Wawie ferie się skończyły, a my już nie jesteśmy dziećmi, przynajmniej patrząc przez pryzmat metryki…
Zatem zapraszam, brnijcie za mną przez zaspy przeszłości.

  1. AAAA jak amerykańskie. Według Japończyków mała terenówka to Jimny, według Amerykanów Jimmy. Jakby Jimmy był zliftowany o dwa cale, pewnie wziąłby Jimniego między koła jak te wysepki przed pasami dla pieszych.

2. Amerykański Ford Taurus z Boernerowa się załapał. Urokliwa okolica zarówno zimą jak i latem. Dawno temu na imprezie przez pół godziny tłumaczyłem kolesiowi, że Taurus i Taunus to nie to samo. Bezskutecznie…

3. Angielskie. Wczesne Mini, zgodnie z nazwą takie miało być, nic dodać nic ująć. Idealne po prostu.

4. Jazda na letnich walcach po pierwszym śniegu musiała się skończyć zmarszczeniem tej różowej buźki. Kiedy widzę obecne wytwory/potwory (niepotrzebne skreślić) tej marki przypomina mi się kadr z dzieciństwa – wyprawa z kumplami nad sadzawkę przy Połczyńskiej i pompowanie żab przez słomkę. Dziś się tego trochę wstydzę, BMW robi to samo swojemu dziecku Mini bez krzty zażenowania. Co więcej, przekonują że to jest fajne, bo rodzina Mini (raczej Midi czy Maxi) radośnie się powiększa. To tak, jakby się cieszyć z faktu, że komórki rakowe się rozmnażają.

5. Angielski Ford Consul Corsair rocznik 1964. Stał na ul. Batuty i kusił mnie niemal codziennie, gdyż mieszkam niedaleko. Kilka miesięcy musiałem się nachodzić by wreszcie go kupić. I odstawić na działkę do PPPP – przedgarażowej poczekalni przedziwnych projektów. A zima była wówczas długa, foty z połowy marca 2005.


6a. Bejgijskie. Żartuję, to nie strona o słodyczach:) Chociaż belgijski wątek zaraz wystąpi…
Kilka lat temu na zaproszenie pewnego klubu, odwiedził Polskę energiczny, starszy pan w okularach. I nie byłoby to warte odnotowania, gdyby nie fakt, iż tym jegomościem był Paul Bracq -stylista nadwozi. Francuz o belgijskich korzeniach, żaden fan motoryzacji nie może nie znać tej postaci. To on zaprojektował większość modeli Mercedesa z lat 60-tych z kultową Pagodą W113 na czele. Po upływie dekady znudziły mu się Mercedesy i przeniósł się do bawarskiej konkurencji, tworząc dla BMW najbardziej wyraziste oblicze, znane nawet laikom pod hasłem REKIN. A w zasadzie całą rekinią linię modelową w latach 70-tych.

6b. Zacznijmy od największego przedstawiciela gatunku- Żarłacz Mercojad. Przedliftowa siódemka E23 na chromowanych lusterkach i obłych noskach, BBSy z epoki, na przednim kole zachował się dekielek felgi, które kradziono na potęgę. Zamierzchła historia z 2005 roku, takich okazów próżno już szukać na ulicach. Ba, nawet próżno szukać niektórych ulic. Ten granatowy drapieżnik polował na ulicy Duracza, jednak okazał się on dla „dobrej zmiany” takim wstrętnym komuchem, że ostatnio przemianowano patrona ulicy na Romaszewskiego…

7a. Serię 6 w rekiniej nomenklaturze nazwałbym Megalodonem, gdyż nie występuje już w środowisku naturalnym, wyginęły z ulic, no może trochę poźniej niż 2mln lat temu. Ostatnio widywana wyłącznie w środowisku sztucznym jak zloty, kolekcje itp. Mogłoby sie wydawać, że to taka siódemka „w kupecie”, jednak nic podobnego – żaden element blacharski nie pasuje z jednej do drugiej. Ten egzemplarz podjedzony przez polskie zimy oraz wielu dziwnych właścicieli. Jeden z nich stwierdził że założy hak i czasem zatarga przyczepkę z opałem do kominka. Rekin wyłowiony w lutym 2012. Wtedy E24 w podobnym stanie była do wyrwania za 10-12 tys. złotych. Kwota w zasadzie dalej aktualna, tylko że dziś to bardziej w EUR

7b. Gdyby Magdalena Ogórek jezdziła porządną beemką jak taki rekin E24, to z pewnością nie było by śmiałków kładących się pod koła jej auta. Nikt normalny nie pcha się w paszczę lwa. A tym bardziej rekina.

  • A to moja piąteczka E12. Ciekawa przejściowa wersja z lat 1977-79, co ujawniają chociażby unikalne lusterka. być może kiedyś przyjrzymy się jej dokładniej. Przyjechałem nią w 2005 roku na kołach spod Żagania z wieloma przygodami. Dostała takie niewyjściowe wdzianko ponieważ musiała pod chmurą (PPPP) przetrwać zimę, gdyż w garażu robił się znany Wam już Consul Corsair. Starszeństwo zobowiązuje. Korsarz wcześniej kupiony, wcześniej wyprodukowany, ogólnie starszy stopniem. Białołęka, luty 2007.

8b. Żeby nie było, że jestem moto- zakupoholikiem stawiającym auta na zimę pod płotem i pozwalam im zgnić. Sześciocylindrowa 520 na dwóch gaźnikach przetrwała u mnie jeszcze kilka lat. Wrzesień 2008.

  • Do kompletu rekiniej rodzinki jako najmniejsza dołącza trójka E21 w 1975 roku. Jedynie w tym modelu wersje 4-cylindrowe oraz diesle miały tylko jedną parę lamp, co wyglądało dość ubogo. Tutaj dziadostwa nie pokazujemy, topowa wersja 323i uchwycona zimą 2006, chciało by się taką polatać bokami na prestiżu, prawda?
    Z tymi dieslami to był oczywiście żart. Dziś ciężko w to uwierzyć, jednak do 1983 roku BMW nie oferowało absolutnie żadnego modelu pędzonego gnojówką! Co więcej; żadnych kombi, vanów czy nie daj Boże sruvów bądź krosołwerów!
    Proszę Pana, u nas tylko eleganckie sedany lub coupe, napędzane zazwyczaj jedwabiście brzmiącymi jednostkami sześciocylindrowymi. I to w dobie kryzysu paliwowego! Trzeba przyznać – szanowali się wtedy Bawarczycy. Prestiżowa marka z zasadami. Nic dziwnego że pan Bracq w tak komfortowych warunkach stworzył zacne dzieła. Wystarczyło artyście nie przeszkadzać i nie rozliczać z każdej wydanej marki. Jakież to wszystko nieaktualne niestety…

10a. Podczas gdy BMW wchodzi w lata 80 w szczytowej formie stylistycznej, o dizajnie aut japońskich tego okresu nie można powiedzieć nic dobrego. Panią Tredię/Tragedię znacie już z poprzedniego wpisu. Jej brzydota na tyle mnie zachwyciła, że teraz prezentuję jej okropność w pełnej krasie. Uwaga na oczy!

10b.Jedyny plus za nieźle wyglądającą niklowaną, górną listwę zderzaka. Upada też kolejny mit, iż najgorsze blachy to właśnie z Japonii. Tablica rejestracyjna rodem z PRL nawet nie podjęła walki ze sławną japońską rudą- zardzewiała walkowerem.

11a. Łagodna zima delikatnie traktuje japońską limuzynę. Nissan, a wcześniej jeszcze Datsun ledwo przypruszony. Podobne podejście do stylizacji- przód dramatycznie nijaki, co musiało doskwierać także właścicielowi, który w akcie desperacji przykleja coś na środku maski.

11b. Jednak im dalej w las, tym Laurel C31 prezentuje się lepiej od Tredii. Fakt, dużo większe nadwozie pozwala na zachowanie lepszych proporcji, są też detale, które ratują jakimś cudem ten ociężały projekt. Zastanawiającym jest, że przez te kilkanaście lat natknąłem się na kilkanaście egzemplarzy tego modelu. Średnio jeden rocznie:) Natomiast tylko raz ustrzeliłem nowszego Laurela C32. Czyżby C31 były dostępne w peweksie za dolary? Jeśli wiesz więcej na ten temat, pisz komentarz!

  • Tę Mazdę 929 coupe znacie już jako tą szczęśliwą, która nie musiała uczestniczyć w buncie gratów. Jednak ujęcie z bliska ujawnia umęczony stan. Ach te długie, podwójne otwierane lampy…

13a. Na Kępie potockiej przy wisłostradzie przez lata działał kultowy lokal „Żagiel”, który prowadziła Pani Zosia. To jej mazda 626 GD, co roku pod pierzynką. Rok 2009.

13b. I zimę później. Nietrudno się domyślić, że byłem bywalcem „Żagielka”, bo mam fotki tej mazdy o każdej porze roku:)

14.Gdy dostałem prawo jazdy, jak każdy świeży kierowca pisałem się na jakąkolwiek jazdę. Woziłbym wszystko i wszystkich (szkoda że wtedy nie było ubera:) A sąsiad miał taką właśnie niespotykaną Toyotę model F i woziłem go na ryby z kumplami. Obrotowe fotele pokryte mięsistym pluszem, dwa elektryczne szyberdachy i mocny benzyniak 2,2 to wspaniały przepis na wyprawę w większym gronie. Nawet jeśli tylko ty jesteś trzeźwy a z tyłu trwa libacja. Wspaniałe wspomnienie z końca lat ’90.

15… Czas na rozgrzewkę do zagadek. Co to za autko?

16.Dziś pytanie dziś odpowiedź. Malutka KAczucha mojej przyszłej żony wygląda przy Civicu jak kawał furacza. Mikroskopijność wczesnych civików jest urzekająca. W tle najdłuższe graffiti w Polsce, czyli mur wyścigów konnych. Styczeń 2006.

17.Tymczasem po drugiej stronie ulicy starego, mięsnego Ursynowa czai się… To już właściwa zagadka, specjaliści do dzieła! Piszcie w komentarzach

18.Kolejna zagadka. Zima czasem zaatakuje znienacka i nie każdy zdąży schować cacko przed pierwszym śniegiem. Październik 2011

19.Przechodzimy na advanced level:)

20.Serio? Nie, żartuję, sam nie pamiętam co się tam kryło. Uliczki przedwojennego Służewia zasypane jak nigdy. Studencka, luty 2010

21.Projekt Bertone, W tej wersji unikatowa nakładka na grill i lampy stworzona przez ciut zapomniany team PWR (Polish Winter Racing:)
PS. Lew Rywin chyba by się nie obraził za takie blachy, co?

22.A tu Favoritka w odpałowej wersji bez dachu. Ziomek z Łukowej taką posiadał dekadę temu. Już wtedy miało to potencjał na classy, szkoda że nie zabezpieczył odpowiednio.

23. A wezmę Rapida i pojadę po bułki. Teraz to nie do pomyślenia, ale w 2005 roku jak widać bez skrupułów. PS. Co tak wysoko stoi z przodu? Zimą bez worka cementu w bagażniku? Czeski kamikadze.

24. Nie miałem pomysłu jak płynnie przejść z klimatu demoludów do francuskich i Dacia 1310 przychodzi z pomocą. To licencyjne Renault 12. Polska ludowa miała swój układ z Fiatem, a Rumunia z Renault. Ich mariaż trwa do dziś, czego nie można powiedzieć o naszym. Rumuni tłuką suvika Duster, a u nas mógłby być Plaster. Przyłożyłbym go na krwawiącą ranę po polskim przemyśle motoryzacyjnym…

25. Witajcie w świecie brzydkich aut francuskich. Gdyby ROCco jeżdził czymś takim, nakręciłby w życiu dwa pornosy. Pierwszy i ostatni.

26.Trzydrzwiowa renówka jedenastka wygląda korzystnie tylko dlatego, że za tło robi Kia Pride. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że Kia będzie robić odważne auta jak Stinger dupa odpadła by mi ze śmiechu. Styczeń 2009

27.Espace pierwszej generacji to niejedyny dziś klasyk, który nie przetrwał tego, do czego został stworzony. Czyli morderczej eksploatacji z udziałem gromady dzieci, roli rodzinnego autobusu. Był tak wspaniały jako nowy i tak ..ujowy jako używany, że wszystkie poszły na złom. Jednak nikt mu nie odbierze tytułu prekursora tej klasy.
PS. Na drugim planie corolla E10, Saab 9000 i kiosk Ruchu. Mniam

28.Peugeoty 505 też nagle wyginęły, było ich sporo i nagle jak dinozaury po wybuchu wulkanu. Łukowski pięknoduch na gościnnych występach w stolicy, 2005

29.Trzeba przyznać że 605 nawet pod śniegiem wygląda lepiej niż poprzednik. Rodzice mieli takiego w 1999, 3.0 SV. Jako dwudziestolatek nie korzystałem z jego mocy zbyt rozsądnie, istny cud że nie rozbiłem…

30. Ukryty pod śniegiem 205, czyżby wstydził się większego brata 407?

31.Jedno z moich ulubionych zdjęć. Wola, ul. Pustola- tu się wychowałem. Trzy kredensy karnie stoją przodem do budynku (kiedyś był taki nakaz). W drodze do babci na obiadek taki hattrick strzelony. Styczeń 2004

32.Jak widać jesteśmy w strefie PF125. Dziesięć lat z biedronką, cóż za wzniosła rocznica. Styczeń 2006. Wychodzi na to, że niedługo będziemy obchodzić ćwierćwiecze z biedronką… Co na to Lidl?

33. W latach ’90 płaski pasek gumy pod tylnym zderzakiem zwisający do asfaltu gwarantował odgromienie, taki moto piorunochron. Idiotyzm pierwszej wody. Ten fiat wszedł na wyższy poziom tego rozwiązania – sopel odgromnik. Na pewno przewodzenie lepsze niż przez gumę.

34.Wspaniały w całej swej okazałości. Okolice mielizny obok śluży na kanale żerańskim. Ten gruby z „Drogówki” Smażowskiego tu się powiesił.

35.Bloczek niby nowoczesny, a cała flota na czarnych. To se ne wrati.

36.Tak wygląda nocna fota z komórki sprzed dekady (czemu bez flesza?- bo nie było takich luksusów). Gimby są w szoku. To tak, jakby dziś chcieć obczajać youtuba przy wykorzystaniu technologii WAP. Gimby nie znajo.

37. Zawieje i zamiecie przemieszczają Was w krainę Polonezów.

38.Polonez pod plandeką i na strzeżonym to plus dwieście do prestiżu. Spotykasz sąsiada w sklepie (tego np. od czerwonej Sieny) i czujesz wyższość.


PS. Co tam stoi w tle pod drugą plandeką, jakieś pomysły?

39. Najdłuższy Roy odpoczywa pod szkołą tysiąclatką. Może ekipa robi remoncik podczas feryjnej przerwy.

40.Percepcja podprogowa? To wymysł Polonezów, szczególnie zimą:)

41. Zeby nie było że pomijam zacne czinkłeczento. Takiego bałwanka w słonecznej Italii na bank nie zaznało

42. Malacz to dla mnie nie samochód. Ale żeby fani nie disowali – jednego wklejam. Głównie przez wzgląd na mistrza drugiego planu i jego odsuwanych drzwi.

43. Co za zbok, tyle Trabantów ustrzelić… W „Buncie” były ze cztery:/

44.Obiecuję, że więcej zemsty Honeckera nie będzie.

45.Lekko podupadam na zdrowiu, próg boli, trzeba się przebadać. I zaszczepić przeciw grypie.

46. Ludzie często po wyzionięciu ducha mają otwarte oczy. Samochody też tak mają.

47. Tej pacjententce już dziękujemy. Leczenie z NFZ nie należy się. Nie rokujący stan.. Mazda MX6 pozbawiona tyłu wygląda właśnie tak. Bardzo słabo.

48.Tłusty zimowy wyjadacz. Ten Amazon od wielu lat stoi pod chmurą a wciąż przyzwoicie wygląda. Widziałem go kilka dni temu. Czasem przy Pięknej, czasem Frascati lub Wiejska- zawsze na tym rejonie. Grudzień 2005.

49. Jak na auta z północy przystało, lubią zimę i dzielnie sobie radzą. Dlatego reprezentacja Volvo jest tutaj pokaźna. 144 bez rdzy jako daily fura mieszkańca z Bielan. Marzec 2005
PS. Kraty na pierwszym piętrze nie świadczą zbyt dobrze o tej okolicy. Takie Volvo przypiąłbym łańcuchem do latarni.

50. Przepyszne 242 GL pierwszej serii. Dwudrzwiowy sedan to coś, czego w motoryzacji nie ma od dekad. Okrągłe reflektory, jajowate lusterka w chromie, lata 70-te w pełnej krasie.

51. Ostatni wypust serii 200. Szwedzi tłukli je niemal 20 lat i przestali nie dlatego, że dwusetki przestały się sprzedawać, tylko z powodu braku miejsca na równoległą produkcję 240 i 850.

52.Ciekawe, czy wpadł na sushi czy obok po nowy wydech z kwasówki?

53. Niby kanciaste, ale nie ma już tego skandynawskiego czaru. Przy projektowaniu i produkcji serii 300 paluchy maczali Holendrzy i niestety to widać.

54.Kolejna zagadka. Spece od Volvo mogą się teraz wykazać typując model.

55.Jeden Saabik by mi się szwagier nie obraził. Saaby były takie cool, że śnieg nigdy na nich nie topniał;) Żoliborskie rewiry przy Cytadeli, 2008

56. Ulepiony Passat B1 stał sobie latami przy Wałbrzyskiej. Nie zdziwiłbym się, gdyby pamiętał jak Bareja kręcił tam „Zmienników”. Kasia Piórecka mieszkała w bloku obok, przy Wałbrzyskiej 15. W tle Passata widoczny 16 -piętrowy moloch Wałbrzyska 48, którego w serialu jeszcze nie ma.

57. Jak pierwszy Passat, to i Golf jedynka do pary. Na starej lampie, mocno teraz poszukiwany, raptem 10 lat temu było ich jeszcze sporo. Za jakiś czas analogiczna sytuacja będzie z golfem dwójką. Warto teraz przytulić dwójkę bo są tanie, oldschoolowe i jest w czym wybierać.

58. Maksymalnie podwyższony łącznie z drzwiami przesuwnymi Ogórek T2 to bardzo niespotykany okaz.

59. Ten T3 także ma niestandardowy dach. To unoszony do góry dach Westfalia, który z małego Transportera tworzy namiastkę kampera. Skutera na wojaże nim nie zabierzesz, ale deskorolka typu longboard zmieści się bez problemu. Przy trasie Łazienkowskiej.

60. Przyczajony tuż za bramą wczesny LTek dumnie prezentuje swój wysoki dach. Oświetlenie dodatkowe jak na nocny odcinek rajdu Monte Carlo:) Pod maską zapewne świetnie brzmiący 6-cylindrowy diesel 2,4 znany głównie z… Volvo 240. I „sportowa” skrzynia biegów z jedynką do tyłu, powaga.

61. To były czasy, kiedy Audi nie kojarzyło się z prestiżem. Zresztą nic dziwnego, setka C2 była dość toporna z wyglądu, za to zaskakiwała osiągami gdy pod maską pracowało pięć cylindrów.

62. Tu wersja 100 C2 po liftingu z 1980 roku. Chyba pierwsze auto, które miało seryjnie białe kierunki. Oznaczenie 5S to wspomniana pięciocylindrówka 2.1 o charakterystycznym chrapliwym brzmieniu. 5E miała mechaniczny wtrysk K-Jetronic i prawie 140 kunia. Dziś zupełnie niespotykane, zgniły hurtowo.

63. Co innego kolejny model setki C3, czyli „cygaro”. Tego zachowało się nadspodziewanie dużo, bowiem blachy zostały solidnie ocynkowane. Dzięki temu nawet dzisiaj są dostępne sztuki z pierwszej serii, jak ta ze zdjęcia (wystające klamki, płaska deska rozdzielcza itd). Klimatu w kadrze dopełniają szare bloki na starej Woli i ażurowa altanka śmietnikowa.

64. Mercedes 709. To ulubiona liczba niezmotoryzowanych mieszkańców Piaseczna;)

65. Jak Beczka W123 to tylko w trzysecie. Jeszcze za czasów W115 do silnika z 240D dokleili jeden cylinder i wyszło świetnie. Mimo, że „w nienawiści do dizla zostałem wychowany”, 5-garowy silnik OM617 stanowi wyjątek od reguły.

66. Kącik Forda. Na pierwszy rzut oka Taunus dziobak w topowej wersji Ghia, choć równie dobrze może to być Cortina. Za nim/nią stoi wyższe niż szersze Subaru Libero.

67. Taunus TCIII mimo zastąpienia chromów plastikową galanterią w 1982 trącił myszką, a wręcz szczurem. Musiał ustąpić miejsca nowoczesnej Sierze. Długie lata kręciłem nosem na ostatniego Taunusa za te plastiki właśnie. Dziś mi przeszło. Chętnie przygarnę.

68. Miejsce doskonale znane Fordziarzom z całego kraju. Jaskinia Tomka Pająka, człowieka który Capri rozkręca do ostatniej śrubki w czasie podobnym do ułożenia kostki Rubika. A na lunch chrupie koła zębate rozrządu z silnika Kolonia. Stan rozgardiaszu na styczeń 2012.

69. Znacznie wcześniej, bo w lutym 2005 roku wpadłem do Pająka po kilka gratów do mojego Taunusa TCII, który doznał zderzenia z brzozą (zniósł to dzielniej niż Tupolew). Na placu objawiła mi się Ona.
Granada w kolorze Champagne Gold z silnikiem Koeln 2,3 V6. Beżowa tapicerka na welurach idealnie korespondowała z lakierem, a lekko dymione brązem szyby dopełniały zajebistości tego egzemplarza. Długie zderzaki w chromie to rzadki przykład udanego liftingu modelu (nieudany vide Taunus dwie foty wyżej). I było jeszcze coś, może najważniejszy składnik tej fascynacji. Rodzice mieli identyczną Granadę gdy zrobiłem prawko w 1997. Wiecie co to znaczyło. „Mamo, zaspałem, moge jechać Granadą do szkoły bo nie zdążę na klasówkę”. Ona wiedziała że ściemniam, ja wiedziałem że mama o tym wie, ale gdy masz 18 lat i uczęszczasz do technikum samochodowego to samochód jest twoim alter ego.

70. Uff, aż sie zgrzałem od osobistych wyznań. Sierra II w odpowiedzi na zawieje i zamiecie. Gocław, styczeń 2006.

71. Tak słaba jakość foty że miałem nie wklejać, ale kontent zacny. Escort dwójka w świątecznej kreacji pod pierzynką. Boernerowo, styczeń 2010

72. Nic dziwnego, że przez cały PRL straszono dzieci czarną Wołgą. W takim ujęciu do dzisiaj jej się boję. Te wyłupiaste gały i drapieżny grill przyśnią się nocą także Wam.

73. Nuclear Assault, Sepultura, Slayer, Kamanda Kamaza. Uznane zespoły, metal w czystej postaci.

74. Za każdym razem gdy spotykam Kamaza, namówi mnie na spożywanie, kacap jeden. Wtedy trzeba wracać na chatę autobusem. A że jesteśmy w 2010 roku, podjeżdża oczywiście przegubik Ikarus 280. Widzicie jak luźno? Szron z szyb najlepiej zbierały kasety magnetofonowe, które odtwarzało się w Walkmanach. Ale to było jeszcze dawniej, lata ’90. Dekadę temu słuchamy muzy z empetrójek.

75. Komunikacja autobusowa ma to do siebie, że czasem trzeba się przesiąść. Teraz jedziemy krótkim Ikarusem 260, tzw. Solówką. Mocny silnik MANa, skrzynia ZF, doprawdy szybko latały po mieście!

76. A jak zepsuje się tramwaj na mieście to mamy specjalną lawetę która je ściąga z trasy…

Serio, ktoś to łyknął? Dobry test na słoja. To trzecia transza dostaw nowych Swingów z bydgoskiej Pesy. Zajezdnia Wola, luty 2012.

77. Gdy wstajesz rano skacowany po wstrieczi z drugiem Kamazem nie chcesz wsiadać do auta. Obczajasz wyjścia awaryjne. Może za jednoślad odbiorą tylko pół prawa jazdy?

78. Sąsiad pod blokiem trzyma takie cudo. Jakbyś pożyczył na dojazd do pracy, w sumie nikt się nie kapnie, przemknę niepostrzeżenie z promilami…

79. Jednak inna sprawa nurtuje Cię najbardziej. Ostatnie co pamiętasz to że na wódkę z Kamazem podjechałeś swoim Porsche. Marne i słabe 924, ale jednak porsze. Postawiłeś je na chwilę na kopercie pod stacją benzynową i tu kończy się pamięć. Wykonujesz kilka telefonów i ludzie dobrej woli wskazują właściwy kierunek.
„Dobrze że Pan dzwonisz, bo ten śmieć zalega od dwóch tygodni, nie mamy gdzie śniegu składować, zabieraj pan te porsze w pi..du jeszcze dzisiaj!”

Takie hopsztosy w 2006 były na porządku dziennym. Nikt za darmo nie chciał ucioranego pony Porsche.
Teraz to klasyk za dyszkę minimum..

Ojej, obudziliście się w 2019?
Też mi przykro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *