Japfest 2019

Co się stanie, kiedy miłość do japońskiej motoryzacji połączymy z trzydniową imprezą?

Przygodę z Japfestem miałem rozpocząć dopiero za rok. Kiedy się o nim dowiedziałem w tym roku, miałem już dokładnie wyznaczone plany na weekend, w którym miał się ów festiwal odbyć. Do tego postanowiłem, że jak już się wybiorę, to jako uczestnik, który nie musi opuszczać festiwalu o godzinie 19 – najlepiej z samochodem, który przejdzie bez problemu selekcję. Na własne życzenie – plany sobie pokrzyżowałem.

Jako gość, który do tej pory uczestniczył raczej w festiwalach muzycznych – trzydniowy festiwal z japońskimi furami brzmiał dla mnie jak totalna abstrakcja, a zarazem coś niewyobrażalnie zajebistego. Dowiedziałem się o nim dwa miesiące wcześniej na podwrocławskim Hideout.

Zaledwie dwa tygodnie przed festiwalem otrzymałem cynk, o wolnym miejscu w samochodzie kolegi, który wybierał się na Japfest jako uczestnik. Dwa dni zwlekałem z decyzją, ale w końcu pewne rzeczy zostały przewartościowane. Upewniłem się, czy wjazdówka jest aktualna, a dotychczasowe plany zostawiłem w tyle – jadę na JAPFEST!



Wrocławski before

Wiele osób z okolic stolicy uderzała w stronę Japfestu w piątek rano – w pierwszy dzień festiwalu. Mi jakoś nie chciało się wcześnie wstawać. Postanowiłem wyjechać już w czwartek, a noc spędzić u kumpla we Wrocławiu. On odpuścił Japfest w tym roku.

Nie wszystkie japońskie fury mają tyle szczęścia, co te zakwalifikowane na Japfest. Znaleziona Corolla e11 pośród jednych z Wrocławskich osiedli.

Doładowanego Rex’a mogliście kojarzyć chociażby z tegorocznej edycji Sakury na torze Krzywa.

O ósmej rano wyruszyłem w stronę Legnicy.

Dzień pierwszy

Kiedy dotarłem, widać było, że jeszcze nie wszystko jest rozstawione, a większość aut i osób atakująca trasy w stronę Legnicy od rana – nie zdążyła jeszcze dojechać z różnych zakątków kraju jak i Europy.

Na spokojnie wybrałem sobie przemyślaną miejscówkę na parkingu, po czym wytaszczyłem cały sprzęt z kempingiem i udałem się do bramy wejściowej. Tam niestety dowiedziałem się, że skrupulatnie sprawdzająca ochrona nie wpuści mnie bez opaski. Musiałem zaczekać ok. pół godziny na kumpla, który wracał ze sklepu…

Toyota Mark II to pierwszy JDM, który spotkałem na Japfeście. Czterodrzwiowy pojazd wyznaczył mi w tym momencie najbardziej zachwycającą linie sedana, jaką kiedykolwiek widziałem. Są oczywiście gusta i inne pierdoły, ale dla mnie – to był od tego momentu ulubiony sedan!

Mitsubishi Starion witał przybywających uczestników festiwalu sprzed bramy.

No ale co to było za czekanie… co chwile z różnych stron raczyły mnie widoki rzadkich japońskich wózków, a jeśli nie rzadkich – to gruntownie przerobionych. Pół godziny minęło jak moment podczas odwracania głowy za coraz to ciekawszymi pojazdami. W końcu jest i Kuba…

Eclipse Kuby to turbodoładowana wersja – GSX. Najbardziej pożądana wśród właścicieli Eclipse.

Szybko wtargaliśmy moje graty na pole. Po rozbiciu namiotu został moment na chwile relaksu – przy piwku i rozmowach czekaliśmy jak pole gęstnieje z minuty na minutę o wyselekcjonowane pojazdy z kraju kwitnącej wiśni.

Nasz obóz na początku wyglądał dość skromnie. Ostatecznie obok siebie stało sześć Eclipse. Niestety nie było żadnej pierwszej generacji.
Te 200SX S14 to nasze sąsiedztwo. Za nimi już widać opływowy kształt Eclipse czwartej generacji.

Z drugiej strony strony sąsiadowała Honda Prelude ze stoiska Yokohama.
Naprzeciwko nas natomiast swój obóz rozbiły Supry MK4.
Zaraz, zaraz! A ja nawet jeszcze nie ruszyłem się spod namiotu!

Po niedługim czasie wybrałem się na pierwszy obchód. Samochodów było już sporo, więc wziąłem się za chwytanie tego co widzę. Nie wiecie jaką radość sprawił mi widok obserwowanej już wcześniej w internecie Toyoty…

…Soarer Z20…

…, a raczej GZ20 od MegaBlast. Emblemat GT TWIN TURBO informuje nas o motorze pojemności 2.0 wspomaganym dwiema turbinami. Przy masie niemal półtora tony w dzisiejszych czasach szału nie robi, ale jest szybki, a szybkość i tak nie jest w nim najważniejsza – punktów za styl ma u mnie na dożywocie… Kapitalna bryła dla nietuzinkowego cruisera… Przyjrzyjcie się sami.


Detale w tej Toyocie są bez wątpienia miażdżące. W końcu to preludium do serii SC Lexusa….

Silnik 1G-GTE to około 200KM z napędem rzecz jasna na tylną oś. Soarer skradł nie tylko moje serce, ale i organizatorów, którzy przyznali mu jedną z nagród – ‚Oldie Beauty’.

Skończony film

Spokojnie. Mówię tutaj o kliszy, która skończyła mi się przy fotografowaniu Soarera… Gdy po blisko pół godziny wróciłem do namiotu po nowy film, obok nas pojawiły się już nowe samochody. To wszystko działo się naprawdę szybko.

Szybka zamiana kliszy i powrót na szlak. Takich obrazków nie zobaczymy na co dzień.

AMZ Motorsport właśnie dostarczyło Silvię S15 w driftowym setupie.
Pole namiotowe wygląda już o wiele lepiej!
Celica GT-Four ST205

Japfest po zachodzie słońca

Jak już wcześniej wspominałem – tego dnia spałem jedynie cztery godziny. Po ucięciu sobie krótkiej drzemki obudziłem się po zmroku. A to oznacza, że obudziłem się za zamkniętymi bramami, które dostępne są jedynie dla uczestników. Gwar rozmów oraz dochodzące z daleka dźwięki koncertu London Elektricity nie pozwoliły mi dłużej czekać i ruszyłem zobaczyć co się dzieje dookoła.

W trakcie długiej i klejącej się rozmowy z właścicielem tej Mazdy MX-6 postanowiłem dać mu wlepkę. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest to jeden z czytelników mojego bloga. Kapitalnym uczuciem jest spotkać kogoś z Was na takiej imprezie i w takich okolicznościach!

Nie dość, że kondycja Mazdy Piotrka jest świetna to gwint jest skręcony tak jak być powinien! Palca nie dało się włożyć, a nawet wlepka miała problemy!

Noc na Japfeście trwała bardzo długo. Od koncertu przez nocne zwiedzanie pola namiotowego, a o świcie – kończąc na parku maszyn. Poznałem wielu ciekawych ludzi.

Z osobą, którą poznajesz przy jednym aucie nie wiadomo kiedy poznajesz następną przy innym.

Noc na parku maszyn – Aforti Yujin Drift Team

Dzień Drugi

Spanie w namiocie latem ma taki plus, że nie tracimy dnia. Gdy tylko słońce wstaje, w namiocie tworzy się sauna, która szybko wygania nas na dwór. Tak było i tutaj. Choć czasem przydałyby się jakieś chmurki, bo całodzienna patelnia wykańcza, pogoda jak najbardziej dopisywała.

Letnie przesilenie dało się we znaki względem suszy, która tworzyła spore warstwy kurzu przy nawet wolnym turlaniu furek.


Lonely Club ライダー 雨
Japoński komiks z niebieską Miatą (a może Eunosem?) w roli głównej. Na Japfest uczestnicy cenili sobie przeróżne gadżety związane z japońską kulturą moto.

Adam wyrwał tego całkiem sporo!
Miata NA spoglądająca na swojego sukcesora.
Miata Familia
Skoro festiwal z japońcami, to nie mogło ich zabraknąć.
R34 Sakura Cars Garage
Tym razem nowsza Mazda MX-6

A ta starsza zajmowała wyjątkowe miejsce…

…przy strefie z japońską kulturą

W tej edycji organizatorzy po raz pierwszy wyszli poza ramy japońskiej motoryzacji. Przez cały czas trwania festiwalu w strefie można było słuchać różnych ciekawych wykładów, oglądać pokazy, a nawet spróbować japońskich przysmaków. Wszystko oczywiście przy tematyce codziennego życia w Japonii oraz tamtejszych tradycji. Oprócz grona japońskich – w końcu bez niesmaku użyję tego słowa – klasyków, Mazda Piotrka została wyróżniona przez obecnego na festiwalu dealera Mazdy nagrodą specjalną dla najciekawszej Mazdy.

Tak jak wcześniej wspomniałem – przy strefie z japońską kulturą organizatorzy zadbali, aby znajdowały się tam klasyczne japońskie maszyny.

Nissan Laurel C32 V20 Turbo Medalist
Daihatsu Charade pierwszej generacji. Koniec lat siedemdziesiątych. Zwróćcie uwagę na designerską tylną szybkę przypominającą „bulaj” z okrętowych burt.

Na ostatnim obrazku można ujrzeć moją najbardziej nieodżałowaną stratę, a zarazem skutek uboczny analogowej fotografii. W żadnych ze zdjęć nie mogę znaleźć tej czerwonej Hondy N360, której kawałek widoczny jest po lewej stronie, a robiłem jej kilka fot. To kawałek ważnej historii, ponieważ jest to protoplasta samej Hondy Civic. Bez następstw tego mini samochodziku podejrzewam, że 50% obecnych tu ludzi nie zaczęłaby swojej przygody z japońską motoryzacją. 😉 Śmieje się tu również z samego siebie, bo zajawkę japońców zaszczepił mi bardzo dawno temu shitbox mojego kumpla z zagazowanym d13b2. 😉

Wnętrze Daihatsu? Nadzwyczajnie proste. Pomimo małych pojemności graniczącym 1000cm³, Charade posiadało obrotomierz!
Wśród zainteresowania autami retro zdecydowanie prym wiodło Fairlady Z. Nie ma chyba równie charakterystycznej bryły z tamtych czasów.
Fani Z. Łomnika również znaleźliby coś dla siebie.

Pierwsza generacja Colta, to dla porównania z wcześniej ukazaną Charade – również twór końca lat siedemdziesiątych. Samochód, co prawda troszkę większy, ale to w tej karoserii ważącej ok. 800kg siedział silnik 1.4 Turbo o mocy 105KM. Tradycja fajnego hot hatcha spod znaku trzech diamentów trwała jeszcze przez prawie dwadzieścia lat.

I za pomocą kolejnej foty gładko możemy przejść do zgoła innego klimatu. Pierwsze godziny popołudniowe tworzyły iście pustynny klimat. A skoro pustynia to i czas na …

DRAG WARS

Jeśli mnie oczy nie mylą to jest to Toyota Celica 2000 LT . Podobną, nawet w podobnym kolorze, ale XT widywałem w Warszawie na spotach Youngtimer Warsaw . Zresztą – kto by się tym przejmował. I tak wygląda teraz jak seryjny… morderca w wyścigach na 1/4 mili.

Cyt. z oficjalnej strony Japfest.pl

 
JAPFEST DRAG WARS to przygotowane przez nas zawody w wyścigach równoległych na odcinku 1/4 mili.
[...]
Wystartować w DRAG WARS może każdy zakwalifikowany uczestnik JAPFEST, którego auto przeszło selekcję.
Przewidujemy 6 klas w których można się zmierzyć z pozostałymi samochodami i powalczyć o nagrody od sponsorów i podium DRAG WARS.
[...]

Upał na otwartej przestrzeni mocno dawał się we znaki. Po około pół godziny na rozżarzonej płycie pasu startowego byłego lotniska byłem wykończony. Z pomocą przyszedł nowo poznany koleżka z Insta, który uratował mnie butelką wody. Po wręczeniu mu wlep po raz pierwszy miałem chwilę czasu, aby obejrzeć z bliska jak wygląda

DRIFT BATTLE


W r o n g C r e w

Cyt. z oficjalnej strony Japfest.pl

 
DRIFT BATTLE to nasze autorskie zawody w drifcie przygotowane w zupełnie innej formule niż spotkacie w powszechnych ligach driftingowych.  [...]


Całość zawodów jest skupiona głównie wokół superpozytywnej atmosfery, trenowania bez ograniczeń, dojeżdżania jak najbliżej i klepania w drzwi, aniżeli jakiejkolwiek rywalizacji i spinania sie na wynik. [...]

Po przybyciu po raz pierwszy na Drift Battle, z miejsca uraczył mnie niecodzienny widok ślizgającego się po torze Mitsubishi Pajero, który chwilę później równie widowiskowo jak niecodziennie stracił przyczepność i wylądował na boku.


Doriminati

Aforti Yujin Drift Team
Szybka diagnoza awarii. Ten Nissan niestety już dalej nie pojedzie.

Szybki powrót z zawodów driftowych i ostatni w tym dniu skok na pobliski sklep w celu zaopatrzenia. Słońce było już wyraźnie po drugiej stronie nieba, a więc też był to ostatni moment na uchwycenie tego, czego jeszcze nie fotografowałem. Szybka regeneracja pod cieniem namiotu i działania szły dalej. Japfest mijał niesamowicie szybko przy działaniach na tylu frontach.

Ostatnie strzały za dnia

Z uwagi na różne odległości od domu przybyłych zawodników, ostatni – niedzielny dzień to już od świtu proces powrotu do normalności. Zatem ostatnia szansa na uchwycenie wszystkiego w pełnym składzie przypada przed zachodem słońca w sobotę. Spokojnie. Zostawiłem sobie na to porządny zakres czasu. 🙂

Previa od Miata Familia

Oprócz jazdy – rysowanie również było bez udziału alkoholu :):):)

Drugi dzień Japfestu chylił się ku końcowi. Na deser została gala wręczenia poszczególnych nagród i huczny after na parku maszyn. Całe dwa dni minęły mi jak pstryknięcie palcem. Na pewno było to jedno z najintensywniej przeżytych 48 godzin w moim życiu.

Kolejna edycja Japfest odbędzie się w przyszłym roku na torze w Poznaniu. Liczymy, że będzie równie lotna co ostatnia, a ja osobiście liczę na dodatkowy – czwartkowy dzień. Nawet w formie before 🙂

Do zobaczenia, mam nadzieję za rok!

Zapraszam również na Facebooka oraz Instagrama. Znajdziecie tam więcej postów oraz częściej dodawane zdjęcia z codziennych działań ClassyRydah 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *