Wstecz Story: Depozyt w Ursusie (2005-2017)

Niedawno popularny vloger motoryzacyjny Zbigniew Ł. w jednym ze swoich filmów ubolewał nad tym, jak niewiele zostało z kultowego parkingu depozytowego w Ursusie. Ma rację niestety. Najbardziej wypasione DEPO w stolicy znika w oczach, a promyk jego dawnej świetności zgasł już kilka lat temu. Tutaj flashback z 2005r.

Trzeba rozróżnić parking policyjny od „strażo-miejskiego”. Na ten pierwszy trafiają auta z wypadków (często śmiertelnych), od pijanych kierowców, z dziupli złodziejskich lub odzyskanych z różnych soft przestępstw np. wyłudzeń. Szeroki wachlarz możliwości przekłada się na bogatą zawartość takiegoż depozytu. Po lewej sieny, po prawej kajeny, tam dalej pasaty, panie same graty:)

Te strażowe depo przechowują zwykłe grzyby uliczne, które ściągają służby z powodu zalegania. Druga opcja to przypałowe parkowanie. Strażowy parking obecnie zalega na terenie Skry przy Wawelskiej i nie ma tam zbytnio na czym oka zawiesić.


Słynny depozyt w Ursusie był o tyle niesamowity, że pełnił niegdyś obie powyższe funkcje i działał przez dwie dekady, zatem stężenie gratowej zajebistości sięgało w najlepszych czasach 200%. Miało się to zaplecze.


Co połączyło rozbite Audi 200, podpalone Mitsubishi 3000GT oraz niemal nowe dwa Porsche Cayenne’y? Właśnie to niezwykłe miejsce, w którym dane im było wspólnie spędzić ostatnie lata życia.

Lecimy wstecz, akcja zapodana antychronologicznie według następującej osi czasu: 2017, 2015, 2011 i 2005 rok. Wycieczka po najlepszym gratowym kontencie właśnie startuje! Zapnijcie pasy:)

2017

Najsłynniejsze Depo w Wawie praktycznie umarło. Stan na czas obecny wygląda opłakanie, więc dam fotkę sprzed trzech lat. Garstka niedobitków tonie w soczystej, wysokiej trawie.


Z nowego wiaduktu rozpościera się wspaniała perspektywa i niby wygląda to na idyllę gratów. Niestety oto schyłkowe stadium tego miejsca.

Tak naprawdę nie ma już czego pokazywać, więc na ochotnika zgłasza się złote Audi 200 ze środka kadru, by niczym DeLorean przenieść nas do przeszłości.

2015

Wehikuł czasu zadziałał i wnet to samo miejsce z naszym przewodnikiem na czele. Całkiem zacne sąsiedztwo – Zastava, wierna sąsiadka Skoda 105 i Polonezy każdej generacji. Jak na niezbyt zamierzchłe czasy całkiem nieźle!

Kolejna część placu. Widać, że auta były chaotycznie przerzucane z pierwotnej miejscówki. Ale nie uprzedzajmy wydarzeń.

Od malucha przez Golfa z niebieskimi lampami Helli, przez granatową Kappę rządową, do lochy W140 w szejsecie (to się okaże później). Kronikarsko odnotujmy, że są jeszcze dwa Saaby. #SaveSaab tutaj nie obowiązuje…

Locha z warchlakami. Ściśle trzymają się matki:)

Jak już jesteśmy przy Mercedesach – centralnie bus model 206 w wersji DOKA, czyli podwójnej kabinie. Pomimo udanej konstrukcji zawsze pozostawał w cieniu VW Ogórka. Po prawej czyhają Scudy, Preludy i inne paskudy.

Pug 309 otoczony przez gang Polonezów, niektóre chore na WZW. Wirusowe Zapalenie Wydechu. Przydałaby się maseczka.

Opel Kadett Cabrio nie był dobrym i ładnym autem. Mazda 323F była dobrym i ładnym autem. W tym miejscu to zupełnie bez znaczenia…

Obstawiam, że BMW E34 w konkursie chrupania progów dzielnie walczy o zwycięstwo z Alfą 156 a nawet Tico. Może Laguna II była królową lawet, ale za to blachy miała jak dzwon.


Daihatsu Charade zawsze daje radę? Bynajmniej nie w tym przypadku… Zażyła integracja z naturą trwa.

Strefy zgniotu PF125 oraz Ascona w dwudrzwiowym sedanie, całkiem sporo ich wyszło w takiej budzie. Mazda 626 GD jakby umyka przy mistrzu trzeciego planu. Zza rozbitego fiaciora nieśmiało wygląda Seat Malaga! Słynny na Białołęce Sarajewo taką miał i nazywał pieszczotliwie Alpagą:)

2011

Kolejny powrót do przeszłości. Nasz wrakowy wehikuł czasu znów przenosi nas wstecz o kolejne lata. Złota „dwusetka” w doborowym towarzystwie.

Fair Play? Kierowcy odbierający wówczas swoje auta z depozytu mieli zgoła odmienne zdanie. Dobitnie opisano tą procedurę tutaj. Dowiemy się też, dlaczego słoiki nienawidzą poczty głównej przy Świętokrzyskiej:)))


Na pełnym wkurwie: Złodziejstwo ponad prawem

Istotna informacja: przenieśliśmy się w pierwotną lokalizację parkingu przy ul. Świerszcza 102. To miejsce już fizycznie nie istnieje. W międzyczasie nastąpiła przeprowadzka parkingu i wybudowano w tym miejscu węzeł trasy Al. 4 czerwca 1989r. Punktem odniesienia jest widoczna na drugim planie linia kolejowa na nasypie. Prowadzi pociągi do Poznania i Berlina.

Oto dowód. BWE (Berlin Warszawa Expres) pędzi na zachód. Sporo się zmieniło na kolei przez ostatnią dekadę. Wozimy się teraz Pendolino, Dartami, Flirtami, Elfami czy Impulsami. Mimo tego wciąż wolę daleką podróż w odrębnym 6-osobowym przedziale w klasycznym wagonie. I bez różnicy czy skład ciągnie Husarz czy wysłużona EP09.

Pigułka historii. W 1976 roku eskalował strajk robotników m.in. fabryki traktorów Ursus, czego efektem było zatrzymanie ruchu kolejowego. Akurat to zdjęcie pochodzi z drugiej strony fabryki, gdzie przebiega inna ważna linia z Warszawy na Śląsk (dalej CMK- centralna magistrala kolejowa).
Ten lok ze słynnego zdjęcia podzielił los naszych parkingowych pensjonariuszy, zapewne spotkali się w hucie. Jednakże kolejny egzemplarz lokomotywy tej serii- EP05-023 po gruntownej naprawie rewizyjnej wciąż prowadzi pociągi Intercity, a jej pomarańczowe malowanie jara wszystkich miłośników kolei. Troszkę mi temat odpłynął…

Ilostan Pojazdów Trakcyjnych – ForumKolejowe.pl


fot. Zbigniew Garwacki

No to WIO. Kredensik i późny wartgolf rozgrywają partyjkę pokera. Po kilogramie rdzy na wejście…
Fota załapała się jedynie z powodu tła. Ogromna żółta hala fabryki i kominy ciepłowni przeszły do historii. Wszystko wyburzono.

Fotki z nasypu kolejowego trzaskało się wybornie. Reprezentacyjna aleja Malaczy chyba dłuższa niż z cmentarzyska w Nadarzynie.

Smutni żniwiarze odpoczywają po ciężkim dniu pracy. Nie było dawnymi czasy dnia, by nie przyciągnęli żelaza z miasta. W tle buda dla burka. A nawet dwóch. Azor, weź za mnie nocną zmianę:)

Kamery, psy, wieża strażnicza, kolce na ogrodzeniu. Czy to jeszcze parking czy już obóz karny? Za chwilę obchód.

Daj mi podgląd z kamery na sektor N12, sprawdzimy czy aby te graty zbytnio nie rozrabiają. Odbiór

Na N12 spokój. Maluchy przy płocie koło nasypu śpią grzecznie, odbiór

Uwaga, sektor N13, zielony maluch ciężki uraz dachu. Wieża odbiór

  • Tu wieża, wysyłać blacharza?
  • Za późno, patrol stwierdza zgon. Bez odbioru

Tu patrol z sektora kredensów. Ten biały tak się naj..bał że leży na glebie. Nie ma z nim kontaktu wzrokowego. Odbiór

Tu wieża. W sektorze N16 grupa pijanych 125p założyła się o bańke Autovidolu, który sobie zrobi drzwi bez ramek. Czerwony po lewej wygrywa. Przerwijcie te głupie zabawy. Bez odbioru.

Tymczasem w spokojniejszym sektorze partyjka pokera przechodzi w decydującą fazę. Fiat poszedł w blef i postawił wszystko na marną kartę. W puli jest kupa rdzy i bagażnik dachowy Wartburga. Który wygra?

Zasadniczo tutaj nie ma wygranych. Sami looserzy

Polonez akwarium, Micra K10, Civic trójka, Sierra oraz E30 na wąskiej lampie. Lista przegranych jest długa…

Stąd wiadomo że na wąskiej. Znaczek M power obowiązkowo. To jak widać odwieczna tradycja.

Skoro jesteśmy w bawarskich klimatach. Rekin E21 otwiera groźną paszczę. Byłby trailer do filmu Szczęki IV- zemsta wraków.

Miejmy z głowy te Beemki. Siódemka E32 wrasta sobie wspólnie z Pajero. A może to Trooper? Po prawej Transit mk IV – van of the year 1986. Obok Nysa 522 – van of the PRL 1986. A w zasadzie wszystkich lat 1968-1994. Całe towarzystwo na czarnej blaszce, to sektor weteranów.

Nysa nie istnieje bez Żuka. Stare dobre małżeństwo. Dziadek przeżył babcię o 4 lata, produkcję zakończono w 1998 roku.

Tutaj szersze ujęcie dostawczej gromadki. Bus już nie musi latać…
W osobówkach również ciekawie. Pontiac Fiero i Pontiac Trans Sport w jednym kadrze, pysznie. Gdyby nie ta plastikowa meganka po środku byłoby 100% mięsa.

To duże białe to jest dopiero zagadka. Jego wybrzuszony dach to pewnie pokłosie upychania nadgabarytów niczym do Antonowa 225. Nie woził maseczek bynajmniej.

Wiecie co to za cudak? Ja bardzo średnio, góra 5 zeta bym postawił na swój typ. Jedno jest pewne, miał ciekawe i ciężkie życie.

Trabant 601 niczym Stańczyk anonsuje króla. Przepraszam, czy tu kręcą jakiś film?

Król jest tylko jeden. Sanosowi nie przyfikał ani Ikarus, a tym bardziej Autosan. Miałem okazję jeździć takim jako dzieciak na wycieczki zakładowe z fabryki ojca. Pamiętam jak nie przeszedł pod wiaduktem koło Wąwolnicy i wyrwało lufcik dachowy. A wkrótce zaczęło padać:) Taki bonus z czasów PRLu.

W osobówkach tymczasem nuda. Kwarantanna po prostu, trwająca nie 14 dni, a 14 lat. Albo i dłużej…

Trochę sztampowo się zrobiło. Golfy, Escorty, no bez jaj…

Odpoczynek zarządza Renault 18 break. A zatem przerwa. Towarowe składy leniwie toczą się po bocznicy.

Beczka W123 prawie bez rdzy i dumna Kia Pride. Maluchów tyle, że nawet ich się tutaj nie zauważa. Dziś za PF126p ludziska się oglądają, a Kia nie robi już żenujących popierdółek na kółkach tylko np. Stingera

Co łączy te samochody oprócz nudy? Głównie to że musiały odstać w długiej kolejce, by odcisnąć oponę w jaktajmerowej alei sław. Golf przez te poliftowe lampy i że natłukli go kilka milionów. A Brava dalej stoi w kolejce. Tuż za Multiplą.

Stare Ople naprawdę dało się lubić. A producent naprawdę się wtedy starał. Od Admirala z V8 pod maską, poprzez Senatora i Commodore z R6, następnie Rekord, niżej Ascona i wreszcie Kadett. Do tego coupe Monza, Manta i schyłkowe GT. Aaa tam paanie jake giete, a trzydrzwiowe małe kombi macie?


-oczywiście, proszę spojrzeć…

Patrol do wieży. Ten stary pijaczyna Rekord znowu krzywo zaparkował, sąsiedzi się denerwują. Odbiór!

Tu wieża, zostaw starego. Sektor dalej jego synek Kadett kręci aferę. Wrócił z pubu z podbitym okiem, żona Ascona zgłasza awanturę domową. Jak te ich córki Asterka i Calibra dorosną, to dopiero będzie patola…

No to kolejne maluszki dla odmiany. W tle bordowy Ford Taurus, z którego epicko schodzi klar. Tzn lakier bezbarwny. Alles klar?

Są tacy dla których to bez różnicy, więc utrwalam. Powyżej Ford Taurus, poniżej Ford Taunus. Znajdź tysiąc różnic między obrazkami. Za Taunusem bodajże Firebird, a za nim zmielone zwłoki spalonego Poloneza.

„Do końca świata i o jeden dzień dłużej…”

By państwa przygotować na gorsze jakościowo fotki z 2005r. Takie zdjęcia robiły pierwsze telefony z aparatem. Konkretnie Siemens MC60. Rozdzielczość 352×288, rozmiar 20kB. Więc wcale nie było pewne czy to się przyjmie.
Spokojnie, aż tak dramatycznie słabej jakości nie będzie;)

fot. Arkadiusz Barwik


Pocieszmy się jeszcze fotkami z dobrego sprzętu z porządnym zoomem. Chyba jedyne Volvo w towarzystwie, co potwierdza stereotyp o kierowcach tej marki. Jeździsz ostrożnie, parkujesz normalnie, twoje auto nie trafia na depo, proste.

Kierowcy Saabów nie bywają już tak ostrożni… Pasażera musieli wycinać strażacy.

Właściciel tego Saaba też musiał być nieostrożny. Podpadł niewłaściwym ludziom i spalili mu auto. W tle strefy zgniotu Maluszka. Warto wspomnieć, że istotnym elementem bezpieczeństwa biernego małego fiata było koło zapasowe. Testowaliśmy to z kolegami w latach 90-tych.

Tu natomiast ktoś testował bezpieczeństwo dużego fiata. Na bank ze skutkiem śmiertelnym…

Porozmawiajmy o… kolorach. Ten Polonez był kiedyś oczywiście czerwony. Ten kolor ma taką przypadłość, że od słońca zachodzi najpierw jakby białą mgiełką by potem zbrunatnieć. Pełny mat dopełnia dzieła, które finalnie wygląda tak.

Jego bliźniak wykazuje jeszcze dłuższy staż odchodzenia od czerwonego. Ach i ta szpachla na masce. Ty, Karus. Co się tak pchasz?

Przejściówka W115 we wściekłym niebieskim metallicu przerywa na chwilę szpaler brunatnych Polonezów. Polacy po dekadach PRLu mieli dosyć szarzyzny więc wczesne lata 90-te to istny festiwal oczojebnych kolorów wszędzie.

Borewicz w kolorze przewodnim. SND czujesz? Esende Mylffon. Wiesz z kim tańczysz dz..wko?

Skoda S100 też była krwisto czerwona dawno temu. Jak pięknie rdzewieje jej dach od mocowań bagażnika. CC sporting brak kół równoważy unikatowymi tablicami. Nie dość że czarne, to jeszcze próbne, mocna rzecz. Zobaczymy je jeszcze w 2005 roku.

Też fajne tablice starego typu. Z tym że niemieckie. Co ciekawe, zmiana nastąpiła w 2000 roku, czyli jak u nas.

W prawym górnym Sunny coupe, pomimo że zza krat, raźnie prezentuje kanciastą sylwetkę. Między nasypem a parkingiem prowadziła asfaltowa droga, wymarzona miejscówka na kręcenie filmów Złomnika.

Tu się zaczyna tłusty JDM.

Co ma wspólnego Fortuna z trzema diamentami?

Sapporo.

Pewnie nie każdy załapał:)
Pomimo tych skandalicznych zderzaków chciałbym go teleportować do 2020 i jeździć dokładnie w takiej stylówie.


-Ty, Franz, uwierzyłbyś że faceci wożą wurst szejsetą?
-No co się przypieprzasz, każdy się może pomylić!
-Powiedz to tym z rożna…

Ale i tak cały show szejsecie skradł ten przecudowny Galant. Na ostatnim planie LiteAce (?) z lusterkami ala RAM. Pokontemplujmy w milczeniu tą niezwykłą konstelację gwiazd.

2005

Przestawiamy wajchę czasu i wracamy do bohaterów z poprzedniego zdjęcia. Wyłuskajmy 600SE i Galanta, twardo stoją na swoich pozycjach. Omegę po lewej stronie szejsety zastąpił Rekord. Zmiana pokoleniowa.

Nasza gromadka z drugiej strony. Trzeba się było sporo nachodzić po krzaczorach wokół parkingu. Ten sedan w seledynie to Laurel C32?

No niestety nie ma już obrazu żylety. Piętnaście lat temu aparaty foto za rozsądne pieniądze nie oferowały szałowych osiągów.

Moja Kyocera Yashica S3 zapodawała podstawowe na 2005 rok parametry. 3mpix i 3x zoom optyczny. Kosztowała 1100zł, a średnia krajowa wynosiła 2380zł. Dzisiaj średnia wynosi ok. 5 tys, więc z prostego równania wynika, że tamte 1100zł odpowiada kwocie 2273zł obecnie. Dałby ktoś dzisiaj takie pieniądze za kompaktowy aparacik foto?

Trabant w ciekawym malowaniu, dziewczyny powiedziałyby słodziak. Do znajomych Żuków dołączył Kamaz. Warto mieć nakoksowanego kolegę, taki Spejson w ekipie.

Nawet Robur z Ekowtoru nie przysapie do Kamaza.

Na takiego kafara nie ma mocnych w całej dzielni. Scania podkula naczepę i przechodzi na drugą stronę ulicy.

Duży może więcej, ale w kupie siła. Gang malaczy w kolorze sahara albo piasek pustyni. Ten w środku nawet był w zacnym stanie. Ramię w ramię, niczyj trzej muszkieterowie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Nigdy nie byłem fanem 126p, jednak kłuje w sercu, gdy ślepy los skreśla taki obiecujący egzemplarz…

Te też byłyby do uratowania, jednak znalazły się w niewłaściwym miejscu i czasie.

Nic ciekawego oprócz budynku na drugim planie. To siedziba świadków Jehowy. Ponoć tutaj mają te swoje zbory i chrzty. Niech Jahwe i Megawąż mają ich w opiece.

„Tyle nieba w całym kadrze”… mogłaby zaśpiewać Anna Jantar. A to za sprawą obowiązującego kiedyś formatu zdjęć 4:3. Telewizory i monitory również miały takie proporcje ekranu. W międzyczasie przewinął się format 3:2 ( tu foty z 2011r.) by dotrzeć do znanego wszystkim 16:9

Też kiedyś byłem czerwony. Ogórek.

Wciaż jestem czerwona. Skoda
Natomiast Zastava w połowie drogi do nieczerwoności.

Temu 3000GT przytrafiło się coś gorszego niż płowienie lakieru. Nienaruszona komora silnika i doszczętnie wypalone wnętrze dobitnie dowodzą podpalenia. Mitsu padł ofiarą porachunków chłopców z miasta. Widocznie jego właściciel wykazał się niefrasobliwością zasługującą na pierwsze ostrzeżenie.

 

Pierwsze ostrzeżenie – spalimy ci samochód

Drugie ostrzeżenie – wysadzimy ci samochód

Trzecie ostrzeżenie – wysadzimy ci dom. Tak w skrócie komunikowali się chłopcy z konkurujących grup przestępczych w latach 90’tych. Jeśli ostrzeżenia nie odnosiły skutku strzelali do siebie w biały dzień na ulicy czy w knajpie (słynna strzelanina w restauracji Gama).

Ciekawe co trzymali w tych blaszanych halach. Motocykle?

Kto jeszcze pamięta markę NEC? Podobnie jak Otake, Orion, Goldstar…

Mogłem się lepiej przyłożyć do tych zdjęć w 2005r. Kilka pysznych rodzynków (Thema, Granada, UAZ, XM, Libero, Corolla E80 GT itd.) zostało pominiętych w zbliżeniach. Z drugiej strony nic wtedy nie zwiastowało, iż to wspaniałe miejsce zniknie z powierzchni.

Na pożegnianie miały być papatki od Celiki RA40 a wyszła zagadka. Byłem przekonany że to Celica liftback, jednak ta wąska szybka przed słupkiem B zasiała mnóstwo wątpliwości. Obejrzałem na szybko kilkadziesiąt fot z netu i każda Celina ma gruby słupek w miejscu szybki… Pomożecie rozwikłać ostatnią tajemnicę depo?

BONUS

Matko z curko, rety, jeny
Co tu robio te Kajeny?

To teraz po kolei. Ktoś zrobił to zdjęcie z pociągu w 2008 r. Cayenne’y są punktem odniesienia niczym wysepki w spokojnym morzu gratów.

Niemal identyczne ujęcie trafiam w 2011 z nasypu. Cayenne trwały w miejscu niczym skały, a ocean gratów wokół falował. Porównajcie oba zdjęcia, niemal całe otoczenie Porszaków wymieniło się w kilka lat. Nawet maluchy pod płotem się zmieniały! Chyba robiły to w nocy jak zombie.

W październiku 2014 nastąpił ostateczny koniec słynnego depo w pierwotnej lokalizacji. Cayenny trwają do końca. Szkoda że nie spotkała ich taka przygoda. Ach ta przewidywalna Warszawa, nie to co augustowskie noce

To już definitywne pożegnanie z ursuskim depo. Oto film z ostatnich chwil tego miejsca.


Źródło oceninwestycje.pl



Dwa Cayenne’y jako niezamierzony symbol tego parkingu pełnią swą reprezentacyjną funkcję do końca. Chwała im za to. Mam nadzieję że już nigdy nie wróciły na drogi, pozostając w świecie gratów. Jedynym świecie jaki znały…

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co się u nas dzieje – zapraszamy na Instagram oraz Facebooka 🙂

Jeśli jesteś w plecy z materiałem Wstecz Story – wpadnij tutaj 🙂

Przy okazji zapraszamy na nową grupę facebookową – Śmieciarka jedzie – sekcja motoryzacyjna. Oddajemy tam niepotrzebne rzeczy motoryzacyjne (części itp.), które nam zawalają miejsce, chcemy się ich pozbyć, a uważamy, że jeszcze się komuś przydadzą.

13 thoughts on “Wstecz Story: Depozyt w Ursusie (2005-2017)

  1. Świetne zdjęcia, sam jeżdżąc często pociągiem w stronę Poznania przypatrywałem się jaki jest ruch na „depo”. Co do białego dostawczaka, to wygląda jak OM serii X lub jakiś włoski klon tego pojazdu w zabudowie specjalistycznej (ew. w garażowej karosacji na bazie specjalistycznej zabudowy – okienko nad drzwiami) 🙂

  2. Wychodzi na to że przez ten parking przewinęły się dwie lochy, na nowszych zdjęciach widać W140 S500 a na starszych 6 litrową – to nie jest ten sam samochód.

  3. W przypadku Mitsubishi 3000GT to nie było pierwsze, a ostatnie ostrzeżenie. Auto znalezione zostało z tzw. chrupkiem w środku bodajże pod koniec 1999 roku przy ulicy Rękopis.

  4. Pamiętam, jak na tym parkingu było jedno Cayenne, stało przy budzie strażnika przy wjeździe. To było około 2003 roku. Na zdjęciach jest też inny znany mi wóz – zielona Zastava WAC. Poznałem właściciela również ok. 2003 roku w warsztacie naprawiajacym te samochody. Później dowiedziałem się, że człowiek ów zmarł. Słuch o aucie zaginął. No i wypłynęło. Szkoda, Zastavka była w całkiem dobrym stanie 😑

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *